Pod koniec stycznia funkcjonariusze olsztyńskiego CBŚP wraz z żołnierzami Żandarmerii Wojskowej z Elbląga rozbili gang zajmujący się przemytem i handlem narkotykami w okolicach Giżycka. Wśród gangsterów byli trzej czynni żołnierze. Szefowie gangu zastraszali i swoich podwładnych i klientów. — Dochodziło do brutalnych pobić, podpaleń samochodów, wybijania szyb w pojazdach i domach. Członkowie grupy byli bezwzględni wobec osób i firm, z których ściągali haracze — wyjaśniał podkom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP.
Kulisy zatrzymania żołnierzy w gangu narkotykowym. „Wpadli, bo jeździli drogimi autami”
Teraz Onet dotarł do kulis akcji. Okazuje się, że żołnierze wpadli, bo zaczęli przyjeżdżać do jednostek drogimi samochodami. – Z wojskowego uposażenia nie da się zarobić na takie auta. Chyba że używane, ale to i tak trzeba by było zbierać całymi latami, odejmując sobie od ust. A to byli młodzi chłopcy, gdzieś koło trzydziestki. Nie byli też funkcyjnymi, więc nie mieli ekstra dodatków – mówią anonimowi informatorzy portalu.
Wskazują też na charakterystyczny wygląd zatrzymanych. – Poszli mocno w siłownię. Byli porządnie przypakowani. A jak siłownia, to zaraz pojawiają się różne leki i środki chemiczne, które nie zawsze można zdobyć legalnie. Więc pewnie w ten sposób zwąchali się z gangusami – czytamy w tekście. – Może najpierw brali różne substancje dla siebie, a potem sami się włączyli w proceder. Za dużo się naoglądali filmów o gangsterach, a potem sami chcieli tak samo się dorabiać – że tak powiem – "u siebie na wsi". Musieli się poczuć bardzo pewnie – dodają informatorzy.
Zgodnie z przypuszczeniami źródeł Onetu możliwe jest, że sami zatrzymani też potem rozprowadzali narkotyki wśród żołnierzy.
„Nie ma pewności, czy wojskowi również brali udział w pobiciach, podpaleniach aut czy ściąganiu haraczy, ale ze względu na swoją posturę i dobre wyszkolenie w walce wręcz, mogli być do tego wykorzystywani, zwłaszcza działając w kominiarkach bądź będąc zamaskowani w inny sposób. To zapewne będzie również przedmiotem śledztwa” – czytamy w tekście Onetu.
Policjanci zaangażowani w działania gangu?
Jak informuje Onet, powołując się na swoje źródła, w okolicy Giżycka w przestępczy proceder mieli być zamieszani także niektórzy z miejscowych policjantów. Na ten temat mieli też zeznawać zatrzymani żołnierze.
– Policjanci nie zajmowali się tym fizycznie, bo to byłoby zbyt oczywiste i łatwo mogli wpaść. Ale „gangusy” miały w policji swoje „uszy”. Zawsze jak coś było na nich albo szykowana była jakaś akcja, „gangusy” o tym wiedziały. I zdążyli zareagować – opowiada informator Onetu. – Przekazywali adresy, uprzedzali o przeszukaniach, wystawiali miejscówki na napady. No ekipę stworzyli sobie niesamowitą. A wystarczy, że masz trzech, czterech kryminalnych na pasku, którzy mają przecież kolegów w innych pionach i mogą u nich zasięgnąć języka. Tak się tworzy parasol ochronny nad bandytami – dodaje inny.
Rozmówcy podkreślają, że informacji nie daje się za darmo, ale nie musiało chodzić wprost o pieniądze. – Są jeszcze szantaże, „dziewczynki” czy dragi. Pewnie niezłe „kwiatki” powychodzą jeszcze w śledztwie – twierdzą rozmówcy portalu.
Prokurator: Sprawa ma charakter rozwojowy
Jak podaje Onet, ze sprawą jest też związane samobójstwo Kamila K., zastępcy naczelnika wydziału kryminalnego komendy w Giżycku. W tej sprawie prowadzone jest śledztwo prokuratury. – Jest ono prowadzone w kierunku czynu z art. 151 Kodeksu karnego, czyli udzielenia pomocy bądź namowy do targnięcia się pokrzywdzonego na swoje życie. Czynności wykonywał prokurator, na miejscu byli też funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych. Nic więcej nie mogę powiedzieć — stwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski.
Prokurator nie chciał szerzej mówić o sprawie, jak również nie chciał skomentować szerzej doniesień Onetu o udziale miejscowych policjantów w działaniach gangu narkotykowego.
— Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone niezwykle szeroko, bo mamy już ponad 40 podejrzanych, z czego połowa ma zastosowane najsurowsze środki zapobiegawcze. W tej chwili wykonywane są liczne czynności dowodowe, więc sprawa ma charakter rozwojowy. Natomiast żaden policjant, na ten moment, nie został zatrzymany — zaznaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Czytaj też:
Wojskowi na posesji w Marczycach. Policja dostała „zgłoszenie alarmowe”Czytaj też:
Warszawa ma problem z gangami Gruzinów. Trzaskowski reaguje
