Wykwit piankowaty to intrygujący organizm, jaki spotkać można niemal na całym świecie. W naszym kraju pojawia się późną wiosną i spotkać go można do jesieni. W przeszłości zaliczano go do grzybów, teraz klasyfikowany jest w innym królestwie – protist. Zamiennie używa się również nazw wykwit różnobarwny oraz wykwit zmienny. Bardziej interesująca jest nazwa „masło czarownicy”, którą wykwit zawdzięcza charakterystycznemu, jasnemu kolorowi – od jaskrawożółtego do brązowego. Wykwit piankowaty rośnie na gnijących liściach i pniach oraz glebie.
Plazmodium (wielojądrowa masa wykazująca zdolność pełzakowatego ruchu po podłożu) wykwitu piankowego w poszukiwaniu składników pokarmowych porusza się na podłożu za pomocą nibynóżek. Nie potrzebuje światła i rozwija się w ciemności. Wypełza na miejsca oświetlone podczas wytwarzania zarodników.
Wykwit piankowaty. Niesamowita tolerancja na cynk
Kolejną z interesujących cech stworzenia jest jego wysoka tolerancja na metale ciężkie, np. cynk. Z powodu tej właściwości wykwit badany jest pod kątem wykorzystania w medycynie.
W przeszłości ten śluzowiec budził negatywne emocje. Nawiązanie do „czarownicy” pojawiało się w wielu europejskich regionach – Germanii, Łotwie czy Niderlandach. Według fińskich legend wiedźmy wykorzystywały wykwit do psucia mleka sąsiadów. W Skandynawii zamiast „masło czarownicy” używano określenia „wymioty bjäry” (bjära – chowaniec należący do czarownicy i wykorzystywany do kradzieży mleka, może mieć postać np. kota lub królika).
„Masło czarownic”. Zagrożenie zdrowia dla psów
Pomimo negatywnych skojarzeń wykwit piankowaty nie zagraża życiu i zdrowia ludzi w dużym stopniu – kontakt z nim może skończyć się reakcją alergiczną. Większe zagrożenie stanowi dla psów, które po jego polizaniu lub spożyciu mogą mieć problemy żołądkowe, biegunkę, nudności czy wymioty. Spacerując po lesie z czworonogiem, warto zwrócić uwagę na występowanie śluzowca i skierować się w innym kierunku.
Czytaj też:
Grzybiarze, szykujcie koszyki – nadchodzi leśny urodzaj. Oto wskazówki prosto z lasuCzytaj też:
Polska to grzybowe imperium. Blisko 700 milionów złotych prosto z lasu
