W South Lake Tahoe w stanie Kalifornia potwierdzono zakażenie dżumą. Choroba, która w XIV wieku pochłonęła nawet 25 milionów ofiar w Europie, dziś występuje rzadko – ale wciąż może być śmiertelna. Tym razem zachorował turysta, który biwakował w okolicach jeziora Tahoe.
Kalifornijskie Ministerstwo Zdrowia Publicznego poinformowało, że pacjent najprawdopodobniej został ukąszony przez pchłę przenoszącą bakterie. Obecnie znajduje się pod opieką medyczną, a jego stan jest stabilny.
Jak dochodzi do zakażenia?
Dżuma wywoływana jest przez bakterię Yersinia pestis. Najczęściej do infekcji dochodzi w wyniku ukąszenia przez pchłę, która wcześniej miała kontakt z chorym gryzoniem – na przykład wiewiórką, susłem lub innym dzikim zwierzęciem. Źródłem zakażenia mogą być jednak także zwierzęta domowe, takie jak psy i koty, które przenoszą pchły do gospodarstw domowych.
Objawy pojawiają się zazwyczaj w ciągu dwóch tygodni od kontaktu z nosicielem i obejmują:
- wysoką gorączkę,
- nudności,
- ogólne osłabienie,
- powiększenie węzłów chłonnych.
Na szczęście szybkie rozpoznanie i włączenie antybiotyków pozwala na skuteczne wyleczenie.
Monitoring i prewencja w El Dorado
Choć przez lata dżuma wydawała się chorobą należącą do przeszłości, w Kalifornii wciąż prowadzone są regularne badania populacji gryzoni. W samym hrabstwie El Dorado, gdzie leży South Lake Tahoe, w latach 2021–2024 wykryto aż 41 zwierząt z możliwym kontaktem z bakterią. Cztery kolejne przypadki u gryzoni potwierdzono w ostatnich miesiącach.
Przypadki zakażeń u ludzi są niezwykle rzadkie – ostatni wykryto w 2020 roku, również w South Lake Tahoe. Wtedy pacjent także został w pełni wyleczony.
Czytaj też:
Leczenie nowotworów skóry, nowy lek daje nadzieję. „Pacjenci są pozbawieni opcji terapeutycznych”Czytaj też:
Miliard złotych rocznie na jeden lek. Najdroższa terapia w Polsce
