Konia z rzędem temu, kto wierzy, że farsa z propozycjami pokojowymi dla Ukrainy wygeneruje szybkie zakończenie wojny. Główny problem jest taki, że wierzy – albo przynajmniej udaje, że wierzy – w to sam Donald Trump. A skoro to on, to udawać musi także Ukraina, a z nią cała Europa. Jedynie Moskale są zwolnieni z tego obowiązku, głosząc wszem i wobec, że nie spoczną, dopóki nie przykryją Ukrainy czapką.
To przykrywanie nie idzie im na szczęście za dobrze. Ostatni blamaż Rosjan w Kupiańsku, którego zdobycie Putin odtrąbił tylko po to, żeby potem oglądać porażkę i ucieczkę swoich wojsk z tego miasta, pokazuje, jak cienka jest granica między rzeczywistością a wiarą w potęgę Moskwy.
Sama wiara cudów nie czyni
Czy to się komuś podoba, czy nie, Ukraina po czterech latach wojny ciągle trzyma w szachu kolosa na glinianych nogach, demolując rosyjską infrastrukturę na tyłach i zachowując zdolność do kontrataków, takich jak w Kupiańsku. Kijów płaci za to wszystko ogromną cenę, ale przecież Rosjanom także wyczerpują się zdolności do prowadzenia wojny. I to nie te bezpośrednie – przestawiona na tryby wojenne gospodarka Rosji długo jeszcze może zamęczać ukraińskie miasta i ukraińskich cywilów.
Znacznie niebezpieczniejsze dla stabilności władzy Putina jest więdnięcie niezwiązanych z wojną sektorów rosyjskiej gospodarki, ukrywane zresztą zręcznie przez kreatywną księgowość i przelewanie z pustego w próżne, stosowane przez rosyjski bank centralny. Kreml wie, że nie ma za dużo czasu, dlatego eskaluje żądania wobec Ukrainy, licząc na to, że sama tylko wiara Donalda Trumpa w „russkij mir” zdziała cuda.
Czytaj też:
Spisek oligarchów zarabiających na wojnie. „Usunięcie Elwiry Nabiulliny to kwestia czasu”
Pięć prób przeforsowania jakiejś formy rosyjskiego zwycięstwa w tej wojnie podjętych w 2025 roku skończyło się tak samo: najpierw Biały Dom szedł na rękę Moskwie, potem zaczynały się rozmowy z Kijowem i Europą i sprawa wracała do punktu wyjścia, odbijając się od rosyjskiej niezgody na jakikolwiek kompromis.
Czy Putin ucieknie do przodu?
Wyjścia z tego zaklętego kręgu są dwa. Pierwsze jest takie, że USA przyprze Moskali do muru i zmusi ich od realnych ustępstw. Na to się jednak nie zanosi. Trump jest człowiekiem zbyt wielkiej wiary, jeśli chodzi o ocenę realnych możliwości i prawdziwych intencji Moskwy.
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
