Plaże w Guardamar del Segura, miejscowości położonej na południowo-wschodnim wybrzeżu Hiszpanii, zostały czasowo zamknięte. Powód? W przybrzeżnych wodach zauważono dwa jadowite ślimaki morskie – tak zwane niebieskie smoki, nazywane także jaskółkami morskimi. Te niewielkie stworzenia mogą stanowić realne zagrożenie dla ludzi, ponieważ kontakt z nimi powoduje silne i bolesne poparzenia.
Decyzja o zamknięciu wszystkich plaż w Guardamar del Segura obowiązywała przez około dobę. Jak poinformowała lokalna policja, było to konieczne po wykryciu w wodzie dwóch osobników jaskółki morskiej, czyli niebieskiego smoka.
Komunikat władz
"Ze względu na pojawienie się niebieskiego smoka (Glaucus atlanticus) oraz w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców wprowadziliśmy zakaz kąpieli na wszystkich miejskich plażach do czasu wydania nowego zarządzenia" – poinformowała w środę policja w Guardamar w mediach społecznościowych.
Niebieskie smoki dorastają zaledwie do trzech centymetrów, ale ich niewielki rozmiar nie powinien mylić – należą do wyjątkowo groźnych organizmów. Żywią się między innymi bąbelnicą bąbelcową, znaną z bardzo silnych właściwości parzących. Gromadzą i koncentrują jej jad, dzięki czemu potrafią unieszkodliwić ofiary wielokrotnie większe od siebie – nawet 300 razy.
Zakaz kąpieli został już zniesiony.
Kontakt może być bolesny
Mimo ponownego otwarcia plaż, władze przestrzegają przed lekceważeniem zagrożenia. Podkreślono, że dotykanie tych stworzeń – nawet w rękawiczkach – jest niebezpieczne i może prowadzić do poważnych poparzeń. Burmistrz miasta, Jose Luis Saez, zaapelował do turystów i mieszkańców, by w przypadku zauważenia niebieskiego smoka natychmiast zgłaszali to odpowiednim służbom.
W przypadku kontaktu ze ślimakiem i wystąpienia oparzeń, zaleca się przemycie rany wodą morską i jak najszybszy kontakt z lekarzem.
Egzotyczny gość w Hiszpanii
Jaskółki morskie niezwykle rzadko pojawiają się w Morzu Śródziemnym – ich naturalnym środowiskiem są ciepłe wody Atlantyku, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Unoszą się na powierzchni oceanu, dryfując dzięki prądom i wiatrowi. Nietypowe pojawienie się tych jadowitych stworzeń na wybrzeżu Alicante, jednym z najpopularniejszych turystycznie rejonów Hiszpanii, wzbudziło ogromne zainteresowanie wśród mieszkańców i odwiedzających plaże.
Czytaj też:
Milion psów trafi na ulice stolicy. Podjęto kontrowersyjną decyzję
Czytaj też:
„Wodospad Krwi”. Naukowcy odkrywają sekrety czerwonej wody pod lodem
