Nie można zatem zdaniem Proiettiego twierdzić, że słowa "pozwólcie mi odejść" były odpowiedzią na propozycję kuracji.
"W momencie, gdy lekarz zdaje sobie sprawę z tego, że choroba osiągnęła swą końcową fazę, że mimo zastosowanej terapii nie ma poprawy, nie ma reakcji, w tym momencie musi zrozumieć, że śmierć jest nieuchronna, że proces jest nieodwracalny" - oświadczył Proietti.
Dodał: "W przypadku Ojca Świętego zastosowano terapie przynoszące ulgę w cierpieniu, ale nie inne, które okazałyby się terapiami daremnymi czy niepotrzebnymi, mającymi na celu wyłącznie opóźnienie śmierci o kilka minut czy kilka godzin".
Profesor Rodolfo Proietti zapewnił, że gdyby istniała skuteczna metoda terapii, to na pewno lekarze zaproponowaliby ją Janowi Pawłowi II, a on według niego zgodziłby się na nią.
pap, em