Polacy nie dali szans Wenezuelczykom

Polacy nie dali szans Wenezuelczykom

Wenezuela przegrała w Caracas z Polską 0:3 (21:25, 11:25, 18:25) w meczu grupy D Ligi Światowej siatkarzy. W pierwszym spotkaniu Polacy wygrali 3:2. Za tydzień Polska rozegra dwa mecze w Łodzi z Brazylią.
Składy:

Wenezuela: Andy Rojas, Ivan Marquez (13 pkt), Juan Carlos Blanco, Carlos Luna, Ronald Mendez, Ramos Ismel oraz Silva Joel (libero) oraz Luis Diaz, Rodman Valera, Freddy Cedano

Polska: Łomacz, Jarosz (9), Nowakowski (6), Możdżonek (10), Bąkiewicz (6), Kurek, (20) Ignaczak (libero) oraz Gromadowski, Woicki

W porównaniu z wyjściowym składem z pierwszego spotkania trener Daniel Castellani dokonał dwóch zmian - Pawła Woickiego zastąpił Jakub Łomacz, a Zbigniewa Bartmana Bartosz Kurek.

"Był to zupełnie inny mecz niż pierwszy, rozegrany w nocy z piątku na sobotę - powiedział były trener reprezentacji Polski Waldemar Wspaniały. - Młodzi polscy gracze nabrali przede wszystkim pewności siebie. Poprzednie zwycięstwo dodało im wiary w siebie, co było widać w każdym secie niedzielnego spotkania. Warto pamiętać, że Wenezuela grała w turnieju olimpijskim w Pekinie. W walce z drużyną trenera Castellaniego momentami wręcz nie istniała."

Waldemar Wspaniały podkreślił, że danie szansy młodym graczom przez trenera kadry było dobrym pociągnięciem. "Wygrane w Caracas mają jeszcze jeden ważny wymiar. Zamkną usta malkontentom, których u nas nie brakuje" - zakończył były trener reprezentacji.

Wyrównana gra była tylko do połowy pierwszego seta, gdy był remis 15:15. W końcówce Polacy uzyskali przewagę w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i pewnie zwyciężyli. Druga partia była prawdziwym nokautem. Polscy siatkarze imponowali spokojem. Zmuszali rywali do błędów i skrzętnie wykorzystywali ich potknięcia. Prowadzili m.in. 8:6 i 16:10. Skutecznie atakował Bartosz Kurek, który doszedł do pełni sił po kontuzji jakiej doznał przed tygodniem w jednym ze spotkań w Brazylii.

Właśnie ten zawodnik w jednej z pierwszych akcji trzeciego seta zaserwował asa dając sygnał kolegom do dobrej gry. Polska prowadziła 8:3 i 16:11. Wenezuelczycy walczyli ambitnie i zmniejszali straty. Nie załamywali się po blokach Marcina Możdżonka i Piotra Nowakowskiego, choć niejednego siatkarza akcje polskich środkowych mogły doprowadzić do rozpaczy. Trener Daniel Castellani często okazywał ogromną radość po udanych akcjach swoich podopiecznych, ale w pełni kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie. Gdy siatkarze Wenezueli zmniejszyli straty poprosił o czas i ostatnią akcję skończył Bartosz Kurek.

em, pap

Czytaj także

 0