Hiszpański długodystansowiec Sergio Sanchez powiedział, że wstydzi się występować w swoich barwach narodowych z powodu ostatnich afer dopingowych. Według lekkoatlety wizerunek jego kraju po "Operacji Galgo" mocno ucierpiał. Srebrny medalista w biegu na 3000 metrów halowych mistrzostw świata 2010 zapowiedział, że rozważa nawet wycofanie się z międzynarodowych startów. - Założenie koszulki reprezentacji Hiszpanii szkodzi mojemu wizerunkowi - stwierdził Sanchez.
Biegacz bardzo krytycznie ocenił hiszpańskiego ministra sportu Jaime'a Lissavetzky'ego, który był odpowiedzialny za przyznawanie stypendiów i dotacji osobom zamieszanym w aferę dopingową, podczas gdy inni - w tym on sam - nie dostawali pomocy od rządu.
"Operacja Galgo" rozpoczęła się 9 grudnia, kiedy zatrzymano i przesłuchano 14 osób - sportowców, trenerów i lekarzy. Gwardia cywilna przeprowadziła tego dnia rewizje m.in. w domu mistrzyni świata w biegu na 3000 metrów z przeszkodami Marty Dominguez, byłego mistrza Europy w biegu na 5000 metrów Alberto Garcii oraz słynnego lekarza Eufemiano Fuentesa, centralnej postaci afery dopingowej "Puerto" w środowisku kolarskim z 2006 roku.
PAP, arb