Legia uratowała remis w doliczonym czasie

Legia uratowała remis w doliczonym czasie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Legia Warszawa po zeszłotygodniowej porażce z Ruchem Chorzów, znów nie wygrała meczu ligowego. Zremisowała z Zagłębiem Lubin 2:2, choć do 92. minuty to goście z zachodu prowadzili 2:1.

Sobotnie spotkanie Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin poprzedziła minuta ciszy, którą uczczono pamięć ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Chwilę po tym kibice pokazali na trybunach żółte kartki papieru. Miał to być protest przeciwko nierzetelności niektórych mediów, przy opisywaniu incydentu z poprzedniej soboty, kiedy to po meczu z  Ruchem Chorzów uderzony został piłkarz Legii Jakub Rzeźniczak przez prowadzącego doping stołecznej drużyny na  jednej z trybun Piotra Staruchowicza.

Ciepło natomiast na stadionie przy Łazienkowskiej przyjęty został szkoleniowiec "Miedziowych" Jan Urban, który w marcu ub. r. został zwolniony z Legii po blisko trzyletniej pracy. Przed spotkaniem szkoleniowiec mówił, że przekazał swoim podopiecznym wiedzę o indywidualnych umiejętnościach legionistów.

Ta wiedza się przydała bo goście zaczęli bez większego respektu. W  7. minucie Mouhamadou Traore oszukał obronę gospodarzy i groźnie strzelił z linii pola karnego, ale piłka minimalnie minęła bramkę Legii. Jednak dokładnie siedem minut później z drugiej strony pola karnego podobnej okazji nie zmarnował już David Abwo. Przy precyzyjnym strzale Nigeryjczyka obchodzący w sobotę 27. urodziny Wojciech Skaba był bezradny. Natomiast Abwo, który do Zagłębia wypożyczony jest z węgierskiego Lombard Papa, po zdobyciu gola popatrzył w niebo, jakby chciał to trafienie zadedykować dwóm siostrom (16 i 18 lat), które w styczniu zginęły w wypadku samochodowym.

Natomiast dopiero w 21. minucie pierwszą groźną sytuację mieli podopieczni Macieja Skorży, ale piłkę po strzale Ivicy Vrdoljaka przeniósł nad poprzeczką Bojan Isailovic. Przed przerwą gospodarze byli bliscy wyrównania, kiedy po  rzucie rożnym piłkę musnął jeden z zawodników Zagłębia. Dobrze spisującego się w bramce Isailovicia uratował jednak słupek. Bezradny był już jednak w ostatnich sekundach pierwszej połowy, kiedy to rzut karny pewnie egzekwował Ivica Vrdoljak. Sfaulowany w polu karnym został Michał Kucharczyk, który ponownie był wyróżniającym się zawodnikiem w zespole Legii. Po golu strzelonym w końcówce środowego spotkania z Lechią Gdańsk (0:1) w półfinale Pucharu Polski, Skorża wystawił 20-letniego napastnika od początku i na pewno nie  żałował tej decyzji.

Kilka minut po przerwie Kucharczyk przeprowadził efektowny rajd lewą stroną boiska, ale jego strzał oraz dobitkę Takesure'a Chinyamy obronił Isailovic. Napastnik z Zimbabwe ponownie zaprezentował się bardzo słabo i żegnany był gwizdami. Zmienił go Michal Hubnik, ale chwilę po wejściu na boisko strzelił wysoko ponad bramką będąc sam przed bramkarzem gości.

W końcówce spotkania goście ograniczyli się do obrony remisowego wyniku. Jednak jeden z ostatnich kontrataków okazał się zabójczy dla gospodarzy. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, najpierw strzał Kamila Wilczka z linii pola karnego został zablokowany, ale już dobitka po rykoszecie przelobowała Skabę. Remis w  doliczonym czasie gry uratował dla Legii Hubnik, który trafił do bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Nie wiadomo jednak czy pracę zachowa trener Skorża, którego podopieczni po trzech ligowych porażkach tylko zremisowali na własnym boisku.

pap, ps

 0

Czytaj także