Gorąco było również w samej nieklimatyzowanej hali "Madison", bowiem temperatura sięgała blisko 30 stopni Celsjusza. Polki, choć męczyły się z rywalkami tylko w pierwszym secie, wracały do szatni spocone. Pierwsza odsłona meczu przyniosła dość nieoczekiwane emocje, bowiem zajmujące dopiero 50. miejsce w światowym rankingu izraelskie siatkarki postawiły twardy opór biało-czerwonym. Po pierwszych akcjach wydawało się, że Polki wygrają bez większych kłopotów, ale wystarczyło kilka prostych błędów w przyjęciu, by przeciwnik wrócił do gry.
Biało-czerwone słabo grały zagrywką, w pierwszej partii zanotowały zaledwie jeden skuteczny blok. Gdy w końcówce prowadząc 23:20 straciły dwa punkty z rzędu, trener Alojzy Świderek po raz pierwszy poprosił o czas. Ostatnie dwa ataki skończyła Katarzyna Jaszewska i jej koleżanki mogły odetchnąć.
Świderek w drugim secie za Jaszewską wprowadził Karolinę Kosek i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Skrzydłowa Organiki Budowlani Łódź swoją zagrywką siała spustoszenie w szeregach rywalek. W polu serwisowym stanęła przy stanie 1:1, a opuściła je, gdy Polki wygrywały... 13:1. Po chwili było już 18:2, a na parkiecie w polskiej drużynie pojawiły się zmienniczki. Wygrana seta do siedmiu może okazać się rekordowym wynikiem w turnieju.
Reprezentantki Izraela nie podjęły walki również w trzecim secie, a przewaga Polek szybko urosła do dziesięciu punktów. Najskuteczniejsze były Katarzyna Skowrońska-Dolata (14 pkt) oraz Klaudia Kaczorowska (11).
pap, ps