W Białymstoku maszerowano przeciw rakowi

W Białymstoku maszerowano przeciw rakowi

Około 200 osób przeszło ulicami Białegostoku w zorganizowanym po raz piąty marszu "Rak to nie wyrok" propagującym profilaktykę nowotworów oraz pokazującym, że z tą chorobą można wygrać.
Uczestnicy marszu - głównie kobiety z ruchów Amazonek - nieśli długą, szeroką, różową wstążkę, różowe papierowe tulipany; wiele osób - w tym również mężczyźni - miało różowe szaliki. Wszyscy w towarzystwie miejskiej orkiestry dętej przeszli z Rynku Kościuszki do Białostockiego Centrum Onkologii, gdzie można było wykonać wiele bezpłatnych badań. Marsz organizuje od lat Białostockie Centrum Onkologii i Stowarzyszenie do Walki z Rakiem, wsparte m.in. przez Urząd Miejski w Białymstoku oraz Podlaski Urząd Marszałkowski.

- To panie swoją postawą pokazują, że rak to nie wyrok - powiedział do niosących wstęgę kobiet wicedyrektor Białostockiego Centrum Onkologii dr Tomasz Filipowski. Część uczestniczek marszu przyszła w towarzystwie swoich rodzin, mężów, przyjaciół. Pani Ala z Białegostoku, która zachorowała na nowotwór i przeszła operację 2 lata temu, przyszła z przyjacielem. Pytana dlaczego przychodzi na marsz odpowiedziała: "żeby się nie bać". Mówiła, że odczuła wielkie wsparcie w swoim otoczeniu gdy zachorowała, ale dodała, że wie, iż nie zawsze tak jest. Powiedziała, że wie, iż wiele osób chorych boi się do tego przyznać, nie mają odwagi zwłaszcza w miejscu pracy, bo obawiają się reakcji przełożonych i to jest według niej problem.

Dr Mirosława Demska z Białostockiego Centrum Onkologii powiedziała, że lekarze widzą na co dzień, że wiele akcji profilaktycznych prowadzonych regularnie sprawia, że świadomość wśród społeczeństwa na temat konieczności badań profilaktycznych poprawia się. Zaznaczyła jednak, że wciąż trzeba docierać do nowych grup pacjentów, dlatego akcja jest zawsze potrzebna. Tę świadomość widać codziennie w kolejkach chorych, które w szpitalu ustawiają się na badania, choć i tak wszystkie pieniądze jakie są na to przeznaczone nie są wykorzystywane.

Z danych podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w regionie 24 proc. kwalifikujących się kobiet korzysta z badań dotyczących profilaktyki raka piersi i szyjki macicy. To nieco więcej niż średnia krajowa, która wynosi 23,7 proc. W Podlaskiem np. do programu profilaktyki raka piersi kwalifikuje się 147,8 tys. pań, a aktualne badania ma wykonane 60,9 tys. To 43 proc. Lekarze podkreślają, że wcześnie wykryty rak to duża szansa na wyleczenie. Zdaniem Demskiej, coraz mniej jest przypadków, gdy chorzy zgłaszają się na leczenie w bardzo zaawansowanym stadium choroby, ale wciąż takie przypadki są.

NFZ przypomina, że najskuteczniejszą bronią w walce z rakiem szyjki macicy jest badanie cytologiczne. Mogą je wykonać panie w wieku 25-59 lat, które nie miały takiego badania w ciągu ostatnich 3 lat. Na badanie nie trzeba mieć skierowania, jest bezbolesne i trzeba na nie poświęcić jedynie kilka minut. - Na raka szyjki macicy co roku w Polsce choruje 4 tys. kobiet. Połowa z nich - u których wykryto chorobę zbyt późno - umiera. Wczesne zmiany przedrakowe, które można wykryć systematycznie wykonując cytologię, są wyleczalne w stu procentach - powiedział rzecznik NFZ w Białymstoku Adam Dębski.

Fundusz przypomina też, że stosowane w profilaktyce raka piersi badanie mammograficzne jest przeznaczone dla kobiet w wieku 50-69 lat, które nie miały takiego badania w ciągu ostatnich dwóch lat. - Na badanie w ramach programu niepotrzebne jest skierowanie. Chorobie nie można zapobiec, ale można ją wcześnie wykryć, wykonując mammografię - dodaje Dębski.

zew, PAP

Czytaj także

 0