"Diablo" Włodarczyk ponownie mistrzem świata WBC

"Diablo" Włodarczyk ponownie mistrzem świata WBC

Dodano:   /  Zmieniono: 
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk po raz trzeci obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Na ringu w Perth polski bokser pokonał przez techniczny nokaut w 11. rundzie Danny'ego Greena. Po walce Australijczyk ogłosił zakończenie kariery.
Do momentu przerwania pojedynku Włodarczyk przegrywał na punkty z idolem miejscowej publiczności. W Challenge Stadium, gdzie na co dzień grają koszykarze "Dzikich Kotów" (Wildcats Perth), agresywniejszy, szybszy i dokładniejszy był Green, w przeszłości czempion w niższych kategoriach junior półciężkiej (WBC, interim) i półciężkiej (WBA).

Po pierwszej, badawczej rundzie, w drugiej swą przewagę zaakcentował Polak. Podwójnymi lewymi prostymi przebijał się przez gardę Greena i - podobnie jak niedawno 42-letni Amerykanin Antonio Tarver, który wygrał z Australijczykiem - udowodnił, że rywal ma spore luki w obronie. W kolejnych starciach brakowało czystych ciosów. - Bij na dół, on to poczuje - instruował Włodarczyka trener Fiodor Łapin. Jednak pięściarz z podwarszawskiego Piaseczna, dopingowany m.in. przez kadrę żeglarzy przygotowującą się do mistrzostw świata, nie realizował taktyki. Wchodził do półdystansu i... nie uderzał. Pojedynek zrobił się brzydki, bo więcej było szarpaniny, chaosu, niż prawdziwej walki.

Przełomowa mogła okazać się piąta runda, w której "Zielona Maszyna", jak nazywany jest Green, potężnym lewym prostym zachwiał Włodarczykiem. Polak nie przewrócił się, ale przeżywał ciężkie chwile. Wcześniej mówiło się o Greenie, że ma piekielnie mocną, ale... prawą dłoń. "Diablo" Włodarczyk przetrwał kryzys, jednak wciąż brakowało w jego postawie odważniejszych akcji. Większość z nich jako pierwszy zaczynał Green i to on zdobywał więcej punktów na kartach sędziów, mimo że na jego twarzy widać było ślady rywalizacji - z nosa lała się krew, mocno zapuchnięte było lewe oko. Od ósmej-dziewiątej rundy Australijczyk zmienił taktykę i po jednym ciosu dążył do klinczu. Siła fizyczna była po jego stronie, dlatego polskiemu bokserowi trudno było wyrwać się z "objęć" Greena. Nic dziwnego, że atmosfera w narożniku Włodarczyka robiła się coraz bardziej nerwowa, a podczas przerw Łapin nie przebierał w słowach.

Dosłownie rzutem na taśmę, w przedostatnim starciu, Włodarczyk trafił prawym, a potem poprawił lewym sierpowym i pretendent znalazł się na deskach. W trakcie liczenia Green wstał, ale był na tyle oszołomiony, że sędzia nie pozwolił mu na kontynuowanie walki. Uradowany Włodarczyk po raz pierwszy na wyjeździe obronił pas WBC. - To była wspaniała walka, Danny okazał się twardym i szybkim bokserem, lecz to ja byłem silniejszy. Jak widać, na wyjeździe lepiej mi się boksuje, bo wiąże się z tym mniejsza presja. Walczyłem do końca, nie dopuszczałem myśli o porażce - powiedział jeszcze w ringu 30-letni Włodarczyk. Osiem lat starszy Green ogłosił z kolei, że kończy karierę, zresztą po raz drugi. Wcześniej podobną decyzję podjął w 2008 roku, ale wrócił do sportu po roku. - Włodarczyk jest najlepszym zawodnikiem w wadze junior ciężkiej, a ja przechodzę na emeryturę. To miał być mój powrót do chwały, ale polski wojownik był górą - podsumował Australijczyk, któremu w przygotowaniach pomagał jako sparingpartner Andrzej Fonfara.

Włodarczyk odniósł 46. zwycięstwo w gronie zawodowców. Na koncie ma dwie przegrane i remis. Natomiast Green po raz piąty doznał porażki. Wygrał 31 walk.

pap, ps