Śniardwy: wędkarze odpłynęli z krą

Śniardwy: wędkarze odpłynęli z krą

Strażacy uratowali wszystkich dziewięciu wędkarzy, którzy dryfowali na krze na jeziorze Śniardwy. Służby ratownicze apelują o przestrzeganie zakazu wchodzenia na lód, który jest cienki i kruchy.
Strażacy przy pomocy specjalnych desek lodowych podeszli do wędkarzy i wciągnęli ich na ląd. Według służb ratowniczych na Śniardwach, na największym polskim jeziorze pozostało jeszcze ok. 30 amatorów podlodowego łowienia ryb. Mimo apeli wędkarze ci pozostali na tafli jeziora.

Według Andrzeja Chudzickiego, szefa służby ratowniczej na Śniardwach, lód na tym akwenie ma od 4-6 cm grubości i nie pozwala na bezpieczne poruszanie się po tafli jeziora, natomiast utrudnia akcję ratunkową. Jak podkreślił, specjalistyczny sprzęt (jak ślizgi czy poduszkowce) nie może poruszać się po nim, bo lód natychmiast się łamie i kruszy.

zew, PAP

Czytaj także

 2
  • maniutek   IP
    hola,hola, wprowadźmy trochę prawdy,a więc wędkarzy było pięciu a nie dziewięciu, a lód w tym miejscu miał ok.10 cm, z kąt wiem? otóż byłem jednym z tych co to wszystko widzieli!!!
    • e-gazetka6@wp.pl   IP
      Tzw wolność wypływa już niektórym uszami! razem z rozumem. Wprowadzić wreszcie odpłatność za akcje ratownicze, oprócz klęsk i katastrof! I to służby powinny decydować o zagrożeniu. Lód niepewny? Masz zejść debilu, jak nie- to zapłacisz za ratowanie. Nie stać Cie? popołudniami miotła i sprzątanie miasta w ramach prac społecznych. Nie tak jak na Babiej Gorze, gdzie
      dla ratowania bezmózgów trzeba mobilizować mnóstwo sił i środków. Na Polaków najlepiej działa zamordyzm. Za PRL zdanie milicjanta było święte, zakaz był zakazem. A teraz, każdy sobie panem i władcą! Z drugiej strony: gdy ktoś chce utonąć, czy można mu tego zabronić?