Jakie skarby ukrywa zamek w Raciborzu?

Jakie skarby ukrywa zamek w Raciborzu?

Z końcem maja dobiec mają końca czteroletnie prace restauracyjne w Zamku Piastowskim w Raciborzu. Pasjonaci tego miejsca przekonują, że jak każdy zamek, także raciborski ma swój zaginiony skarb - a nawet kilka.

Mimo szlachetnych korzeni sięgających XII w. zamek w Raciborzu do  niedawna podupadał. Działo się tak tym bardziej, że cały obiekt, z  wielokrotnie przebudowywanymi lub odbudowywanymi fragmentami, nie ma  zwartego charakteru. Szansę na przywrócenie mu części świetności i  nadanie nowych funkcji – np. turystycznych i wystawienniczych - dały środki unijne.

Przeciągający się remont

Właściciel, raciborskie starostwo powiatowe, rozpoczął wart blisko 23,6 mln zł remont zamku w 2008 r. Prace w ramach projektu „Utworzenie Centrum Dziedzictwa Kulturowego Bramy Morawskiej na Zamku Piastowskim w  Raciborzu" miały trwać do 2010 r., jednak – wobec konieczności wprowadzania do projektu licznych zmian – termin zakończenia kilkakrotnie przekładano. Mimo trwających - głównie na zewnątrz - robót, w ostatnich miesiącach w gotowych wnętrzach zaczął już działać m.in. punkt informacji turystycznej, a w salach wystawienniczych przygotowano kilka ekspozycji. Pasjonaci tego miejsca - wśród nich raciborski historyk i publicysta Grzegorz Wawoczny – zaczęli też coraz szerzej przypominać o historii, ciekawostkach i legendach zamku.

Zamkowe skarby

W udostępnionym mediom przed Wielkanocą opracowaniu Wawoczny przyznaje, że prawdopodobnie ostatnimi, którzy znaleźli w raciborskim zamku prawdziwe kosztowności, byli urzędnicy cesarza Ferdynanda I  Habsburga. W 1532 r. zabrali oni do Wiednia zawartość skarbca zmarłego wówczas ostatniego górnośląskiego Piasta, księcia opolsko-raciborskiego Jana Dobrego. Różne wzmianki o skarbie z raciborskiego zamku pojawiają się jednak również w znacznie późniejszych latach. W 1882 r. ks. Augustyn Weltzel napisał o zabudowanej na narożu budynku stojącego w  południowo-wschodniej pierzei zamku kamiennej głowie. Według przytoczonej legendy, rzeźba miała ukazywać oblicze pokonanego pod  Raciborzem w XIII w. mongolskiego księcia, a jej oczy miały kierować się na miejsce, gdzie ukryto wielki skarb.

W tamtym czasie pytania o tę legendę miał skutecznie zbywać zmarły w  1880 r. dyrektor generalny miejscowej tzw. kamery książęcej, Gustaw Adolf von Wiese. - Żądnym wiedzy obcym, którzy uważnie przyglądali się tej architektonicznej zabawce, potwierdzał prawdę, mówiąc żartem: "legenda jest prawdziwa, ta głowa spogląda na prawdziwy skarb", przy czym miał na myśli znajdujący się naprzeciw browar - wskazał Wawoczny.

Wskazówki przepadły

Historyk zastrzega jednak, że dzisiaj trudno szukać miejsca, na które miało spoglądać oblicze mongolskiego księcia. Zdobionego przezeń budynku już nie ma, a sama głowa, mocno zniszczona, trafiła do zasobów raciborskiego muzeum. Skarby jednak na raciborskim zamku znaleziono. W  latach 80. ub. wieku szczęście uśmiechnęło do pracujących na zamku specjalistów: archeologa Błażeja Muzolfa i robotników remontujących dach zamkowej kaplicy.

Najpierw Muzolf znalazł w zamkowym domu książęcym zespół gotyckich kafli piecowych, z których - po renowacji - w latach 90. odbudowano w  Muzeum w Raciborzu dawny efektowny piec. Robotnicy natomiast w małej sygnaturce na dachu kaplicy odnaleźli tubę z kopią aktu fundacyjnego browaru z 1858 r., kilka odręcznie poczynionych notatek, a także mapę Raciborza z 1843 r. Na tej mapie pracujący przy odbudowie zamku po pożarze z 1858 roku Robert Schneider z Nysy naniósł kreskę łączącą zamek ze znajdującym się po drugiej stronie Odry klasztorem dominikanek. Pod kreską napisał, że  oznacza ona przebieg podziemnego przejścia pod Odrą. Według Wawocznego, znalezisko było „prawdziwym skarbem", bo o tajemniczym, dotąd nieodnalezionym, nurtującym historyków przejściu wcześniej mówiono tylko w kategoriach legend i podań.

Obecność na zamku innego skarbu potwierdzał też przechowywany w  raciborskim Archiwum Państwowym dokument kamienia węgielnego wmurowanego pod odbudowę zamkowego browaru po pożarze z 1858 r. Dokument - jak w  nim napisano - umieszczono na głębokości 25 stóp, „łącznie z odpowiednią ilością obiegowych monet i banknotów według załączonego wykazu".

ja, PAP

Czytaj także

 0