Prezydent Starachowic (na razie) nie pójdzie do więzienia

Prezydent Starachowic (na razie) nie pójdzie do więzienia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Oskarżony o korupcję prezydent Starachowic pozostanie na wolności – zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Kielcach, który rozpatrywał zażalenia prokuratury na decyzję starachowickiego sądu o zwolnieniu Wojciecha B. z aresztu.
23 marca – na drugiej rozprawie w procesie Wojciecha B. - Sąd Rejonowy w Starachowicach zdecydował, że prezydent może wyjść z aresztu po wpłaceniu 75 tys. zł kaucji. Uchylił też areszt stosowany wobec Justyny Z. oskarżonej o pomoc w przekazywaniu łapówki i nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Zażalenie na obie decyzje sądu złożyła Prokuratura Apelacyjna w Krakowie, która prowadziła śledztwo w tej sprawie. Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach Marcin Chałoński, sąd kielecki w czwartek zmienił zaskarżone orzeczenie tylko w  tym zakresie, że wobec obojga oskarżonych zastosował zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportów. Wcześniej sąd w Starachowicach zdecydował o zawieszeniu B. w  czynnościach służbowych. Wobec samorządowca i Justyny Z. stosowany jest także dozór policyjny.

Sąd zwolnił oskarżonych z aresztu po przesłuchaniu na rozprawie głównych świadków oskarżenia - byłych prezesów Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach. Z ich zeznań wynika, że dzielili się z  prezydentem nagrodami rocznymi oraz wręczali mu pieniądze "na wybory". Proces samorządowca rozpoczął się 12 marca. Przed sądem B. przyznał się do korupcji; nie przyznał się do zarzutu nakłaniania świadka do  składania fałszywych zeznań.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła Wojciecha B. o to, że od  2008 do 2011 roku, gdy pełnił funkcję publiczną prezydenta Starachowic, przyjął od przedstawicieli starachowickich spółek komunalnych blisko 96 tys. zł łapówek. Kolejny zarzut to nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Prezydent Starachowic został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia 2011 r. Trafił do aresztu. Odzyskał wolność 10 listopada po przyznaniu się do zarzutów korupcji. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 90 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju. Zatrzymana w tym samym czasie pracownica urzędu miasta Justyna Z. nie przyznała się do pomocnictwa w korupcji. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niej dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju oraz  poręczenie majątkowe w wysokości 9 tys. zł.

Wojciech B. i Justyna Z. zostali ponownie zatrzymani 2 grudnia. Usłyszeli zarzut nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań, do  czego się nie przyznali. Zostali aresztowani z obawy o matactwo; sąd orzekł przepadek wpłaconych przez nich kaucji. Trzeci oskarżony w sprawie to przedsiębiorca Marian S., któremu zarzucono wręczenie łapówki w wysokości 30 tys. zł. Nie przyznał się do  winy. W śledztwie zmieniał zeznania; najpierw mówił, że nie dawał łapówek, potem, że dawał kilkakrotnie pieniądze jednemu z prezesów ZEC, m.in. 30 tys. zł na kampanię Wojciecha B.

Wojciechowi B. grozi do 10 lat pozbawienia wolności, Justynie Z. i  Marianowi S. kara do 8 lat więzienia. Wobec osób, które dawały łapówki i  ujawniły ten proceder, prokuratura zastosowała klauzulę bezkarności. W związku z tą sprawą w prokuraturach toczą się inne postępowania, m.in. Prokuratura Okręgowa w Kielcach prowadzi postępowanie dotyczące oszustw i działania na szkodę Zakładu Energetyki Cieplnej w  Starachowicach.

ja, PAP