Pornografia pustoszy mózgi dzieci

Pornografia pustoszy mózgi dzieci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pornografia jest dzisiaj dostępna jak nigdy dotąd. Najbardziej niepokoi, że oglądają ją dzieci i młodzież. Do kontaktu z nią przyznaje się 77,5 proc. uczniów. Co pan na to? Pornografii nie powinno się oglądać przed inicjacją seksualną, ponieważ pokazuje ona nieprawdziwy świat seksu. I w związku z tym pojawiają się później nierealistyczne oczekiwania wobec partnera/partnerki. Pornografia może zaburzać atrakcyjność wczesnych relacji. Natomiast dzieci i młodzież absolutnie powinny być edukowane na temat tego, czym jest seks, nagość, cielesność. W szkole, w domu. Ale tak nie jest. W  efekcie pornografia dla wielu staje się pierwszym, jedynym dostępnym źródłem informacji. Oglądają, bo inni to robią. To jest trochę taki pęd stadny, trzeba być trendy, a dzisiaj pornografia jest trendy. Oglądają głównie chłopcy. Czy dzieci w miarę oglądania sięgają po coraz twardsze porno, łącznie z tym, które zawiera przemoc i dewiacje? To jest trochę bardziej skomplikowane. Przede wszystkim dziecko, czyli sześcio, siedmiolatek, jak zobaczy przypadkowo porno, zarzuca to, bo nie jest to dla niego interesujące. Zaczyna takie być w wieku dojrzewania – ok. 12., 13. roku życia. Młodzież dojrzewa teraz wcześnie: 13-14-latki to rozwinięte kobiety, a chłopaki to rozwinięci mężczyźni. Taki nastolatek lekką ręką podniósłby mnie do góry i jeszcze potrząsnął! Młodzież, która sięga po pornografię, dzieli się na kilka grup. Grupa pierwsza to…? Oglądają, bo są ciekawi. On nie widział nigdy nagiej dziewczyny, kobiecego sromu, nie wie, na czym polega stosunek. Teraz zobaczył, aspekt poznawczy został zaliczony, ciekawość zaspokojona i na tym koniec. Bo taka forma seksu mu się nie podoba. To jest nieduża grupa. Natomiast druga grupa jest olbrzymia – trzy czwarte młodzieży, dla  której oglądanie pornografii wiąże się z masturbacją. Częstotliwość zależy od temperamentu. Są chłopcy, którzy potrzebują się masturbować codziennie, bo w tym wieku popęd jest na ogół duży. A są tacy, którzy robią to co kilka dni. Po co on ma fantazjować, jak ma gotowy dostęp do  filmów w internecie albo na smartfonie. Potrzeba masturbacji jest dla  niego bodźcem do oglądania. Czy mamy jakościowo zbadane, co oni oglądają? Czy przekraczają kolejne granice? Wiemy, co oglądają. Ta najliczniejsza grupa nie przekracza granic, bo  ich kręcą typowo heteroseksualne kontakty we dwoje. Badam setki pacjentów i wiem, że taka jest reguła. Oni nie wchodzą w inne rejony, bo  podnieca ich typowy seks heteroseksualny. Ładne dziewczyny, ładnie zbudowane i układy z tymi dziewczynami w różnych pozycjach. Dla  ciekawości może zobaczy, jak wygląda trójka, czwórka. Albo raz zobaczy, co to porno pedofilskie, dla ciekawości, bo o tym się mówi i chce wiedzieć, jak to wygląda. Zobaczy raz i wystarczy. Już do tego nie  sięga. Albo z ciekawości obejrzy seks ze zwierzętami, powie „tfu!”, poczuje obrzydzenie i więcej nie zajrzy. To jest ta decydująca grupa, która dopóki się masturbuje, to sobie ogląda taką typową, standardową pornografię. Grupa ta w przyszłości, jak już rozpocznie życie seksualne, podzieli się na dwa odgałęzienia. Jakie? Jedno takie, które ma dobry seks z kobietami – jedną, drugą partnerkę, aż będzie miał tę stałą i wtedy już masturbacji nie potrzebuje. Zaczyna się seks z kobietą, kończy się masturbacja. No chyba że pojawia się długa przerwa w kontaktach, bo dziewczyna wyjechała na dwa miesiące do  Szkocji, to on wróci do masturbacji na ten czas, jak jej nie ma. Niestety, pojawiła się druga grupa i nią się najbardziej niepokoję. Mianowicie? Rośnie grupa młodych mężczyzn, nawet są po trzydziestce, mają stałe partnerki, czasem mieszkają razem. Mają seks ze swoimi partnerkami, ale  rzadko. Bo wolą pornografię, o czym partnerka nie wie. Dlaczego wolą pornografię, a nie kontakt z kobietą z krwi i kości? Bo o kobietę trzeba zabiegać: stworzyć nastrój, podniecić, doprowadzić do orgazmu, a po orgazmie jeszcze o nią zadbać, bo kobieta lubi uczucia. Trzeba być lepszym od jej poprzedników, bo ona jest wymagająca. On powinien urozmaicić współżycie, dać jej więcej czułości. A dla niego to  jest wyzwanie i praca. Bo musi się o nią starać. A ona miewa jeszcze swoje nastroje, a to, a tamto. A masturbacja? To jest dla niego nabożeństwo. Jest skoncentrowany na sobie. I w naszych gabinetach mamy plagę takich układów. Ona przyprowadza go i mówi: „Panie doktorze, mamy rzadko seks, raz na kilka tygodni. Ja wiem, że on jest zmęczony, przepracowany, ale jesteśmy młodzi…”. Czyli to ona go przyprowadza, a on nie uważa, że ma problem? No tak. Seks mają rzadko z niezrozumiałych dla niej przyczyn. Może on jest chory? A może kogoś ma? Właśnie, a może kogoś ma? A może on ma mały popęd? Może jest aseksualny, bo teraz też o tym sporo się mówi? Więc ona prosi, żeby go zdiagnozować. Tymczasem od niego słyszę, że ani popęd mały, ani choroba, tylko on się często masturbuje. Tak się dzieje, bo zaczął oglądać wcześnie pornografię? Zaczął oglądać i dla niego seks przy pornografii okazał się ciekawszy: zmieniają się kobiety, dużo się dzieje. A ta czekająca w łóżku partnerka ma wymagania. Trzeba się zająć nią pod wieloma względami. I on od czasu do czasu się nią zajmie, jak widzi, że już powinien. To jest taki chłopiec. Niedojrzały psychoseksualnie mężczyzna – taka jest diagnoza. I  to jest epidemia! To jest wielki problem, bo oni mają dwa standardy seksu – jeden atrakcyjniejszy: masturbacja przy porno. Drugi jest mniej atrakcyjny – seks z partnerką. Współczuję obecnie młodym kobietom, moim studentkom, które wkraczają w stałe związki, bo jest wysokie prawdopodobieństwo, że trafią na takich mężczyzn. Uzależnionych od porno? To jeszcze nie jest uzależnienie. On tak woli. A współżyje wtedy, kiedy ma na to czas. Mógłby to samo, co przy oglądaniu pornografii, robić z  partnerką trzy razy w tygodniu, bo ma popęd. Ale woli trzy razy na  tydzień masturbować się przy porno, a z partnerką mieć seks od czasu do  czasu. A kiedy mówimy o uzależnieniu? Pornofilia to takie samo uzależnienie jak od narkotyków czy alkoholu. Uzależnienie oznacza przymus. Brniemy w coraz głębsze tematy. Zaczyna się od marihuany, która później przestaje wystarczać. Podobnie może być z pornografią. Czyli uzależnienie od porno to taki sam proces fizjologiczny jak w  innych uzależnieniach, kiedy aktywuje się układ nagrody i jest nadprodukcja neuroprzekaźnika dopaminy? Tak, to jest tak samo. Seks w każdym wydaniu wiąże się z układem dopaminergicznym. Tylko że w przypadku pornofilii idzie się całkowicie w  kierunku pornografii. On musi. W tym uzależnieniu narasta potrzeba przekraczania granic. Najpierw ogląda typowe porno, potem udziwnienia, a  wreszcie porno patologiczne. Ilu jest uzależnionych? Mówi się o 10 proc. Ale badania nie są obiektywne, bo który mężczyzna przyzna się do uzależnienia do pornografii. Na pytanie: „Czy ogląda porno?” odpowie, że tak, bo wie, że robią to wszyscy. Ale jak zacznie się drążyć, czy jest to uzależnienie, to już te odpowiedzi niekoniecznie są szczere. Kto chce wyjść na chorego? On nie wie, że jest uzależniony od pornografii? A który alkoholik przyzna, że jest alkoholikiem? Pornografia jest szkodliwa, bo uzależniony brnie w coraz głębsze tematy, sadomaso, hard porno. Zaczyna mieć upodobania, zaczyna mu smakować ten inny seks. Wśród tych osób jest taka grupa, która miała wcześniej predyspozycje do  przekraczania granic, a pornografia je rozbudziła. Skąd biorą się takie predyspozycje? Z domu. Ojciec uważał kobiety za głupie, za dziwki, za niedojrzałe, że  trzeba zdobywać je siłą i przechwalał się tego typu sukcesami. Chłopak wyrasta w takim środowisku. I potem to nie jest przypadek, że zaczyna pociągać go pornografia, w której jest przemoc, sadomaso. Nie jest prawdą, że jeżeli weźmiemy 100 zdrowych psychicznie i seksualnie chłopaków i puścimy im film z pornografią pedofilską czy zoofilską, to  ich ukierunkujemy na pedofilię lub zoofilię. Nie! Trzeba mieć w sobie skłonność. Sama pornografia jest tutaj wyzwalaczem zachowań przekraczających kolejne granice. W pornografii mamy właściwie niemal cały czas do czynienia z  poniżaniem kobiet. Czy jak chłopak naogląda się takich filmów, to potem od partnerki oczekuje tego, co widział? A dziewczyny wejdą w tę rolę? Część dziewcząt im to ułatwi i w taką rolę wejdzie, za cenę akceptacji. Jeżeli jej zależy na akceptacji tego chłopaka, to ona zrobi wiele, nawet zacznie naśladować porno. Zależy to od jej samooceny, poczucia własnej wartości. Generalnie pornografia robi spustoszenie, jeżeli w prawdziwym życiu, w związku on chce od dziewczyny tego, czego się naoglądał. Jakie widzi pan współcześnie zmiany związane z oglądaniem pornografii przez dzieci i młodzież? Co się zmienia z powodu powszechności dostępu? Choćby to, że pojawiła się grupa uzależnionych. Że jest epidemia mężczyzn, którzy wolą masturbację przy porno niż seks z partnerką. A  jeśli chodzi o sposób traktowania kobiet, to mamy potrzebę naśladowania pornografii przez mężczyzn, a część kobiet w to wchodzi. W tę narzuconą rolę. A co z wiernością w związku, która jest wartością? Czy pornografia coś tutaj zmienia? Dla części kobiet oglądanie przez partnera pornografii oznacza zdradę, bo podniecała go inna kobieta. Ale są panie, które machną na to ręką: „Mężczyźni, wiadomo, że oglądają porno. Nie interesuje mnie to. A niech sobie ogląda”. Jest więc u nich przyzwolenie, o ile to nie rzutuje na  ich relację. Czy pornografia skłania do zdrady realnej, z inną kobietą? Jeżeli mężczyzna nie dostaje od stałej partnerki tego, czego się naooglądał, np. seksu analnego? I wtedy idzie do innej? Owszem, robią tak. Jeżeli on sobie upodobał pewną formę seksu, a ze stałą partnerką nie może tego robić, to robi skoki w bok. Zmieniło się też znaczenie pewnych zachowań seksualnych. Kiedyś, w czasach mojej młodości, seks oralny był stosunkiem, a dzisiaj jest formą pieszczoty. Więc pytanie: czy seks oralny to zdrada, czy nie? Przywołajmy przykład prezydenta Clintona, który nie traktował seksu oralnego z panią Lewinsky w kategoriach zdrady. Dzisiaj seks oralny nie ma więc tej rangi, co  dawniej. To jest duża zmiana. Ale też proszę zwrócić uwagę, że  partnerzy, tworząc związek, rzadko określają granice, co jest zdradą, a  co nią nie jest. Która para siada przy stole i mówi sobie: „Dla mnie zdradą jest, jeżeli będziesz miał/miała seks oralny z kimś innym, jeżeli będziecie namiętnie całować się w usta, jeżeli będziesz oglądał/oglądała pornografię”. Przecież ludzie nie prowadzą takich rozmów. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy się coś ujawni, najczęściej przez przypadek. To jest typowe. Nagle ona widzi na jego laptopie, że on ogląda porno. Czy to prawda, że pornografia kradnie naszą seksualność, zwłaszcza seksualność młodzieży? Myślę, że pornografia przede wszystkim rozbudza seksualność młodzieży. Dorastający chłopak, nabuzowany hormonami, w sposób naturalny ma masę skojarzeń seksualnych, bo to jest w jego wieku naturalne. A przez porno jest to jeszcze podkręcane, a jak jest podkręcane, to on musi coś z tym zrobić. Jeżeli pójdzie w kierunku masturbacji, to jeszcze nie jest takie szkodliwe, gorzej, jak zacznie szukać realizacji jeden do jeden, chcieć odzwierciedlić pornografię w realnym życiu. A gdzie miejsce na ich własne próby i błędy? Samodzielne kształtowanie jako dorastającego mężczyzny? Nie ma tego, gdy on korzysta z gotowego scenariusza. Ale jest jeszcze jeden problem. Związki są krótkotrwałe. Oni mają problemy z utrzymaniem trwałego związku. Bo on, poprzez pornografię, ukierunkował się na stałe zmiany bodźców. To typowe uwarunkowanie Pawłowa: jest bodziec, jest reakcja. Na filmach dzieje się dużo. A w jego życiu, jak z tą samą partnerką przetrwał kilkanaście lat? Nuda. Opatrzyła mu się i wtedy zanika pociąg do niej. Nie ma pożądania, żyją jako biały związek, bez seksu. Białe związki to wina pornografii? Tak, głównie pornografii. Jej negatywne skutki przeważyły. Pamiętam, że  w dawnych czasach, za komuny, kiedy miałem spotkania z młodzieżą, to  padały hasła: zdjąć cenzurę, udostępnić pornografię. To było traktowane jako synonimy wolności. I stało się. Nie ma cenzury. Porno jest legalne. Ale nikt nie przypuszczał, że to zjawisko przyjmie tak dużą skalę, że  pojawi się tyle związanych z tym problemów. Co pana zdaniem jest tym problemem? To, że pornografia jest dzisiaj atrakcyjna. Oglądam ją służbowo i widzę, jaka jest jakość nagrań, zupełnie inna niż kiedyś: piękne aktorki i  piękni aktorzy. Dlatego to jest bardziej wciągające. Kiedyś pornografia była czarno-biała, sprzedawana po cichu na bazarze Różyckiego. Aktorzy mieli zakazane mordy: ona prymitywna, on pięć lat bez prokuratora, cały w krostach. Aż odrzucało człowieka! Trudno było się od tego uzależnić…
Więcej możesz przeczytać w 46/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także