Kilka zespołów współpracuje z firmami produkującymi wyroby tytoniowe, a w Kanadzie od 1 stycznia będzie obowiązywać całkowity zakaz reklamy tych artykułów. W tej sytuacji FIA - nie chcąc narażać szefów teamów na straty wynikające z niewywiązania się z umów ze sponsorami - postanowiła im dać wolną rękę.
Rozważano także możliwość, aby wyniki z toru w Montrealu nie były uwzględniane w klasyfikacji MŚ.
Przez ostatnie tygodnie toczyły się negocjacje między organizatorami GP Kanady i wiceprezesem FIA, Bernie Ecclestonem. Argumentem przeważającym o pozostawieniu tej imprezy w kalendarzu okazała się propozycja rekompensaty potencjalnych strat, której sumę oszacowano na 29 milionów dolarów kanadyjskich (około 22,3 mln USD).
"Osiągnęliśmy porozumienie w tej sprawie z panem Ecclestonem, który reprezentował w negocjacjach zespoły Formuły 1. W efekcie tych uzgodnień Grand Prix Kanady znajdzie się w kalendarzu przyszłorocznych mistrzostw świata i będzie się odbywać na pewno do 2006 roku" - ogłosił na konferencji prasowej Normand Legault z komitetu organizacyjnego.
Według Legaulta po sześć milionów dolarów kanadyjskich organizatorzy otrzymają od rządu oraz gubernatora prowincji Quebec, pięć milionów pochodzić będzie od browaru Labatt, a pozostałe 12 wyłożą mniejsi sponsorzy.
Najbliższa GP Kanady odbędzie się 13 czerwca.
sg, pap