Do przodu, Adamie!

Do przodu, Adamie!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Adam Małysz wygrał pierwszy, historyczny konkurs na igelicie na Wielkiej Krokwi w Zakopanem - znokautował rywali i powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej letniej Grand Prix w skokach narciarskich.
Przed pierwszą serią Małysz był wyraźnie zdenerwowany. "Podczas rozgrzewki wiele osób klepało mnie po plecach i wszyscy mówili +Wygrasz Adam. Pokażesz im, jak się skacze!+. To było miłe, ale  jednocześnie pojawiła się presja. Zacząłem myśleć, co będzie jak mi coś nie wyjdzie" - mówił skoczek po konkursie.

Na szczęście podczas pierwszego skoku nie było widać zdenerwowania. Małysz osiągnął 134 metry, najlepszy rezultat serii. Na półmetku wyprzedzał Czecha Jakuba Jandę o ponad sześć punktów. Trzeci był Austriak Andreas Widhoelzl ze stratą ponad dziewięciu punktów.

Kibice szaleli. Powiewały setki flag, szalików i czapek. Wszystkie biało-czerwone. Trybuny, przewidziane na 27 tysięcy miejsc, były wypełnione niemal w całości. Takiej frekwencji nie ma  na zawodach letniej GP nigdzie na świecie. A przecież za bramami zgromadziło się jeszcze dziesięć tysięcy kibiców, którzy z różnych względów nie kupili biletów.

W drugiej serii Małysz miał dopiero 13. wynik - 124 metry. Jednak najgroźniejsi rywale wcale nie skakali rewelacyjnie. Ostatecznie Polak zwyciężył z przewagą ponad 11 punktów nad Słoweńcem Robertem Kranjcem. Trzecie miejsce zajęli ex aequo Norweg Bjoern Einar Romoeren i Czech Jakub Janda.

Po drugim skoku Adama na trybunach zapadła cisza. Kibice rozglądali się wokół siebie, szukając potwierdzenia, że 124 metry wystarczy do wygranej. Jednak nikt nie był pewien. Spikerzy długo milczeli. W końcu jeden z nich krzyknął: "Jeeeeest! Wyyygraaaał!". I trybuny eksplodowały po raz drugi.

Małysz triumfalnie chodził po zeskoku, podnosił narty do góry i  kłaniał się kibicom. Oława, Grabów, Szczecin, Tychy, Myślenice, Dębica, Mroków i dziesiątki innych miejscowości. Pod Wielką Krokiew przyjechała cała Polska. Wszyscy klaskali i krzyczeli: "Adam, Adam!".

W czasie dekoracji wokół podium odpalono efektowne sztuczne ognie. Skoczkowie długo pozowali fotoreporterom. Później nastąpił moment, na który wszyscy czekali. Mistrz przemówił. "Nigdzie na  świecie nie ma tak jak w Zakopanem. Taka publiczność może nieść bardzo daleko. Dziękuję wam" - powiedział Małysz. A ludzie wiwatowali.

Kibice zaczęli się gromadzić na trybunach już na trzy godziny przed zawodami. Pierwsi przyszli ci, którzy przedkładają skoki nad futbol i nie oglądali meczu Polski z Irlandią Płn. w eliminacjach do mistrzostw świata.

Podczas kwalifikacji, w których także najlepszy był Małysz, trybuny były już prawie pełne. O 19.55 rozpoczęła się ceremonia otwarcia. Na początku kilkudziesięciu młodych góralek i górali w tradycyjnych strojach tańczyło i śpiewało do akompaniamentu kapeli. Później ośmiu chłopców odtańczyło "Zbójnickiego".

Punktem kulminacyjnym otwarcia był wjazd na stadion 20 motocykli Harley-Davidson z flagami wszystkich krajów biorących udział w  zawodach. Motocykliści z grupy Warsaw Chapter Poland przyjechali do Zakopanego, wyjeżdżając wcześniej z największego zlotu harleyowców w austriackim Faaker See.

Tradycyjną formułę otwarcia wygłosił prezes Polskiego Związku Narciarskiego Paweł Włodarczyk. Konkurs obejrzał szereg znakomitych gości, m.in. prezes Polskiej Konfederacji Sportu Andrzej Kraśnicki i podsekretarz stanu w MENiS Adam Giersz.

sg, pap

+
 0

Czytaj także