Małysz w formie

Małysz w formie

Adam Małysz zajął trzecie miejsce w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Engelbergu. Wygrał Austriak Gregor Schlierenzauer przed Norwegiem Andersem Jacobsenem.
To identyczne podium jak w poprzednich zawodach, przed dwoma tygodniami, w Lillehammer. Podobnie jak w Norwegii, tym razem na kolejnych pozycjach uplasowali się Szwajcarzy Simon Ammann i Andreas Kuettel.

Jednak dla Małysza ten konkurs był zupełnie inny. W Lillehammer na półmetku trzykrotny zdobywca Kryształowej Kuli prowadził, ale po błędzie przy drugiej próbie spadł na trzecie miejsce. W Engelbergu Polak po pierwszym skoku, w którym uzyskał 128 m, był dopiero dziewiąty. Jednak notami nie tracił zbyt wiele do sześciu wyprzedzających do zawodników, a to gwarantowało emocje w drugiej serii. Poza zasięgiem wydawali się być Jacobsen i Ammann, którzy jako jedyni grubo przekroczyli 130 m. Norweg lądował siedem, a Szwajcar 5,5 m za tą granicą.

Na trzeciej pozycji po pierwszej serii plasował się Jakub Janda. Dla zwycięzcy klasyfikacji generalnej w minionym sezonie skok na odległość 130 m był najlepszym tej zimy. Czechowi brakuje jednak stabilizacji - w drugiej serii wypadł fatalnie i spadł aż na 14. miejsce.

Rywalizacja finałowej trzydziestki odbywała się w niemal identycznych warunkach. Nieznacznie wzrosła siła wiatru, a organizatorzy podjęli decyzję o podniesieniu rozbiegu o jedną belkę. Najlepiej wykorzystał to Małysz, oddając najdalszy skok drugiej serii. 134 m dały mu prowadzenie i bardzo dobrą notę, bowiem technice Polaka niewiele obecnie można zarzucić. Po nim jednak na rozbiegu miało stanąć jeszcze ośmiu zawodników. Norweg Bjoern Einar Romoeren i Szwajcar Andreas Kofler nie dolecieli do 130 m i spadli za Małysza. Ale kolejny w stawce Schlierenzauer oddał znakomity skok - 140,5 m jest wynikiem zaledwie o pół metra gorszym od dwuletniego rekordu obiektu Fina Janne Ahonena. 16-letni rewelacyjny Austriak oczywiście wyprzedził mistrza świata z Wisły. Jednak skaczący po nim Kuettel, Austriak Martin Hoellwarth i Janda nie zbliżyli się nawet do tego poziomu, notami przegrywając z Małyszem. Najbardziej bolesny spadek zanotował Ammann, który po pierwszej serii mógł być praktycznie pewny miejsca na podium, ale po skoku na odległość zaledwie 126 m spadł na czwarte miejsce z notą o 0,4 gorszą od uzyskanej przez Polaka.

Prowadzący na półmetku Jasobsen również wypadł znacznie słabiej niż w pierwszej próbie. 129 m dało mu tylko drugie miejsce. Do Schlierenzauera stracił ostatecznie blisko sześć punktów.

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej obronił Ammann. Dzięki sobotniemu zwycięstwu na pozycję wicelidera awansował Schlierenzauer. Trzeci jest Jacobsen. Małysz zajmuje szóste miejsce.

W niedzielę drugi konkurs w Engelbergu, kolejna szansa dla polskich skoczków na pokazanie się z dobrej strony. Na razie oprócz Małysza podopieczni Hannu Lepistoe zawodzą. Marcin Bachleda był 31.

pap, em

Czytaj także

 0