Kwiatkowski powiedział też, że dziennikarz utrzymywany jest w
stanie śpiączki, oddycha przy pomocy respiratora.
Zientarski został ranny w środę w wypadku na warszawskim
Mokotowie. Uderzył, jadąc ferrari, w filar podtrzymujący wiadukt
prowadzący na Ursynów.
REKLAMA
Na miejscu zginął pasażer auta, dziennikarz "Super Expressu",
Jarosław Zabiega.
Okoliczności tragedii nadal wyjaśniają policjanci i biegli. Z ich
wstępnych ustaleń wynika, że samochód jadący od ulicy Wałbrzyskiej
stracił przyczepność na nierówności znajdującej się na drodze, a
następnie uderzył w filar. Auto rozpadło się na części i stanęło w
płomieniach.
Ze śladów zabezpieczonych na miejscu, stanu auta i relacji
świadków wynika, że samochód - jak podkreślają funkcjonariusze -
jechał z prędkością znacznie większą niż dozwolona na tym odcinku
trasy. Występuje tam ograniczenie do 50 km/ h, są też oznaczenia
informujące o nierównościach drogi.
W tym miejscu w ciągu ostatnich lat doszło do kilku poważnych
wypadków samochodowych. W 2006 r. zginęły tam dwie osoby. W
pierwszym przypadku rozpędzone auto trafiło na uskok i uderzyło w
betonowy filar wiaduktu - kierowca zginął na miejscu. Tydzień
później, gdy na miejscu wypadku dwaj jego koledzy zapalali znicze,
w jednego z nich uderzył rozpędzony samochód.
Zientarski, syn znanego dziennikarza i eksperta motoryzacyjnego
Włodzimierza Zientarskiego, prowadził m.in. V Max w cyfrowym
Polsacie, jest też współtwórcą programu "Pasjonaci".
Zabiega był również dziennikarzem motoryzacyjnym. W "SE" zaczął
pracować w grudniu 1998 r.
ab, pap