Za odwołaniem głosował tylko Mularczyk. Inny poseł PiS Jacek Kurski był
nieobecny. Trzech posłów było przeciw odwołaniu Karpiniuka.
Jak napisał we wniosku Mularczyk, komisja pod przewodnictwem Karpiniuka nie
realizuje przyjętego porządku prac, a przesłuchania świadków są prowadzone "w
chaotyczny sposób".
REKLAMA
Poseł PiS zarzucał przewodniczącemu, że komisja nie stosuje się do uchwały,
na mocy której posłowie mieli przesłuchać m.in. biznesmena Ryszarda Krauzego, b.
posłów Samoobrony Lecha Woszczerowicza i Janusza Maksymiuka, b. szefa policji
Konrada Kornatowskiego, a także Andrzeja K. - współoskarżonego z Piotrem Rybą w
aferze gruntowej.
Autor wniosku podkreślił, że Karpiniuk nie zachował obiektywizmu przy
rozpatrywaniu na marcowym posiedzeniu komisji jego propozycji, aby przesłuchać
25 świadków, m.in. Romana Giertycha, Jaromira Netzla, Zbigniewa Ćwiąkalskiego i
Janusza Wójcika.
Zdaniem posła PiS, Karpiniuk podczas dyskusji na ten temat nie dał mu dojść
do głosu, a podczas głosowania nie wytłumaczył, dlaczego, wraz z innymi posłami
PO, głosuje za odrzuceniem jego listy świadków.
Jak napisał Mularczyk we wniosku, przewodniczenie przez posłów PO dwóm
komisjom śledczym (oprócz komisji ds. nacisków, przedstawiciel PO szefuje
komisji ws. wyjaśnienia okoliczności śmierci Krzysztofa Olewnika) "należy uznać
za łamanie przyjętego zwyczaju sejmowego, dla celów bieżącej walki politycznej".
"Ta komisja kosztuje już setki tysięcy złotych. Mimo kilkudziesięciu
posiedzeń komisja nie znalazła żadnych nieprawidłowości" - mówił Mularczyk na
środowym posiedzeniu.
"Czasami w pracy komisji nie ma fajerwerków. Raport końcowy komisji będzie
solidnym dokumentem. Zgromadzony materiał dowodowy jest obszerny. Pracujemy
rzetelnie i racjonalnie" - ripostował Karpiniuk.
Przed komisją śledczą stawiła się Dorota Jakowlew-Zajder, była pracownica
PZU, która zeznawała ws. przecieku w tzw. aferze gruntowej.
ND, PAP