Przedstawiając 30
września 2006 r. - ostatniego dnia istnienia
WSI - pierwsze ustalenia z likwidacji WSI, Macierewicz
powiedział m.in., że przez 15 lat istnienia dopuszczały się one
bezprawnych działań wobec świata mediów, polityki i gospodarki.
Dodał, że w WSI są "ślady zewnętrznych inspiracji", m.in. "z
bloku wschodniego". Według Macierewicza za te nieprawidłowości
odpowiada m.in. gen. Dukaczewski, szef WSI za rządów SLD
(2001-2005). Macierewicz mówił też, że sowiecki wywiad wojskowy
przeszkolił wielu oficerów WSI, w tym Dukaczewskiego.
REKLAMA
57-letni Dukaczewski
(obecnie już poza wojskiem) pozwał za to
Macierewicza, żądając przeprosin za "nieprawdziwe i krzywdzące"
słowa oraz wpłaty 10 tys. zł na cel dobroczynny. Wytoczył mu też
proces karny o zniesławienie (który jeszcze nie ruszył).
Macierewicz wnosił o
oddalenie pozwu. Wiele razy mówił, że nie
wycofuje się z żadnych stwierdzeń, bo "współodpowiedzialność
Dukaczewskiego jest oczywista". Przypominał, że do prokuratury
skierowano liczne doniesienia o przestępstwach WSI. Dukaczewski
replikował, że nikt z jego podwładnych nie został o nic
oskarżony.
W 2007 r. SO orzekł, że Macierewicz ma przeprosić Dukaczewskiego
i zaprzestać dalszego naruszania jego dóbr osobistych przez
przedstawianie go jako współodpowiedzialnego za
"nieprawidłowości o charakterze przestępczym, które mały mieć
miejsce w WSI" oraz wpłacić 10 tys. zł na dom dziecka.
Sąd nie przeprowadzał
"dowodu prawdy" i nie oceniał
prawidłowości działań WSI; zajmował się tylko sprawą naruszenia
dóbr osobistych. Zdaniem sądu, Macierewicz nie mógł się
skutecznie powoływać na raport z weryfikacji WSI, gdyż ujawniono
go w lutym 2007 r., a ustawę pozwalającą na to przyjęto w
grudniu 2006 r. - tymczasem inkryminowana wypowiedź pochodziła z
września 2006 r.
Wyrok SO uchylił potem Sąd Apelacyjny w Warszawie, do którego
odwołał się Macierewicz. Według sądu apelacyjnego uzasadnienie
sądu I instancji nie spełniało wymogów prawa. Sprawa wróciła do
sądu okręgowego.
W czwartek pozwany złożył temu sądowi jako dowód raport z
weryfikacji WSI. "To nie jest proces o raport, ale o wypowiedź
pozwanego sprzed jego ogłoszenia" - mówiła mec. Joanna Sochacka,
pełnomocnik Dukaczewskiego.
Macierewicz podkreślał, że w swym pozwie Dukaczewski
powołuje się
na raport. Dodał, że w żadnym z wytoczonych mu kilkunastu procesów
cywilnych za raport sądy nie stwierdziły, by zawierał on
nieprawdę. "Raport korzysta z domniemania prawdziwości dokumentu
urzędowego" - mówił pełnomocnik pozwanego mec. Andrzej Lew-Mirski.
Proces odroczono bezterminowo.
WSI zarzucano m.in. brak weryfikacji z lat PRL,
udział w
aferze FOZZ, szpiegostwo na rzecz Rosji, nielegalny handel
bronią, "dziką lustrację". Opisano to w ujawnionym w 2007 r.
przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie z weryfikacji WSI,
sygnowanym przez Macierewicza. Osoby czujące się pomówione
stwierdzeniami raportu na swój temat pozywają MON i samego
Macierewicza do sądu. Sądy uznają, że Macierewicz nie może
odpowiadać cywilnie, bo działał na podstawie ustawy i jako osoba
urzędowa. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie domniemanych
nieprawidłowości przy tworzeniu raportu.
pap, keb
Gen. Dukaczewski procesuje się z Macierewiczem
2009-05-14 11:35
Przedstawiając 30
września 2006 r. - ostatniego dnia istnienia
WSI - pierwsze ustalenia z likwidacji WSI, Macierewicz
powiedział m.in., że przez 15 lat istnienia dopuszczały się one
bezprawnych działań wobec świata mediów, polityki i gospodarki.
Dodał, że w WSI są "ślady zewnętrznych inspiracji", m.in. "z
bloku wschodniego". Według Macierewicza za te nieprawidłowości
odpowiada m.in. gen. Dukaczewski, szef WSI za rządów SLD
(2001-2005). Macierewicz mówił też, że sowiecki wywiad wojskowy
przeszkolił wielu oficerów WSI, w tym Dukaczewskiego.
57-letni Dukaczewski
(obecnie już poza wojskiem) pozwał za to
Macierewicza, żądając przeprosin za "nieprawdziwe i krzywdzące"
słowa oraz wpłaty 10 tys. zł na cel dobroczynny. Wytoczył mu też
proces karny o zniesławienie (który jeszcze nie ruszył).
Macierewicz wnosił o
oddalenie pozwu. Wiele razy mówił, że nie
wycofuje się z żadnych stwierdzeń, bo "współodpowiedzialność
Dukaczewskiego jest oczywista". Przypominał, że do prokuratury
skierowano liczne doniesienia o przestępstwach WSI. Dukaczewski
replikował, że nikt z jego podwładnych nie został o nic
oskarżony.
W 2007 r. SO orzekł, że Macierewicz ma przeprosić Dukaczewskiego
i zaprzestać dalszego naruszania jego dóbr osobistych przez
przedstawianie go jako współodpowiedzialnego za
"nieprawidłowości o charakterze przestępczym, które mały mieć
miejsce w WSI" oraz wpłacić 10 tys. zł na dom dziecka.
Sąd nie przeprowadzał
"dowodu prawdy" i nie oceniał
prawidłowości działań WSI; zajmował się tylko sprawą naruszenia
dóbr osobistych. Zdaniem sądu, Macierewicz nie mógł się
skutecznie powoływać na raport z weryfikacji WSI, gdyż ujawniono
go w lutym 2007 r., a ustawę pozwalającą na to przyjęto w
grudniu 2006 r. - tymczasem inkryminowana wypowiedź pochodziła z
września 2006 r.
Wyrok SO uchylił potem Sąd Apelacyjny w Warszawie, do którego
odwołał się Macierewicz. Według sądu apelacyjnego uzasadnienie
sądu I instancji nie spełniało wymogów prawa. Sprawa wróciła do
sądu okręgowego.
W czwartek pozwany złożył temu sądowi jako dowód raport z
weryfikacji WSI. "To nie jest proces o raport, ale o wypowiedź
pozwanego sprzed jego ogłoszenia" - mówiła mec. Joanna Sochacka,
pełnomocnik Dukaczewskiego.
Macierewicz podkreślał, że w swym pozwie Dukaczewski
powołuje się
na raport. Dodał, że w żadnym z wytoczonych mu kilkunastu procesów
cywilnych za raport sądy nie stwierdziły, by zawierał on
nieprawdę. "Raport korzysta z domniemania prawdziwości dokumentu
urzędowego" - mówił pełnomocnik pozwanego mec. Andrzej Lew-Mirski.
Proces odroczono bezterminowo.
WSI zarzucano m.in. brak weryfikacji z lat PRL,
udział w
aferze FOZZ, szpiegostwo na rzecz Rosji, nielegalny handel
bronią, "dziką lustrację". Opisano to w ujawnionym w 2007 r.
przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie z weryfikacji WSI,
sygnowanym przez Macierewicza. Osoby czujące się pomówione
stwierdzeniami raportu na swój temat pozywają MON i samego
Macierewicza do sądu. Sądy uznają, że Macierewicz nie może
odpowiadać cywilnie, bo działał na podstawie ustawy i jako osoba
urzędowa. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie domniemanych
nieprawidłowości przy tworzeniu raportu.
pap, keb