Profesor Jacek Raciborski opowiada o tym, czy wybryki Palikota wpłyną na wynik wyborczy PO i o ewentualnym starcie lubelskiego posła.
Czy afera z finansami Palikota może osłabić pozycję PO w zbliżających się wyborach?
REKLAMA
Nie sądzę, aby wpłynęła w istotny sposób na wynik wyborczy PO. Palikot funkcjonuje w opinii publicznej na specjalnych zasadach, takiego błazna, i nie wszystko co robi, idzie na konto Platformy. Już wcześniej byli ludzie, tacy jak Gadzinowski w SLD, którzy mogli pozwolić sobie na więcej, na wypowiedzi nie do końca pokrywające się z linią partii. Palikot jest jednak zupełnie specyficzną postacią. Sądzę, że nie jest on identyfikowany jako typowy polityk Platformy i jest to oczywiście celowy zabieg. Nie jest też członkiem rządu. Sprawa jego finansów ma potencjał erozji, ale nie tak szybko. Ludzie muszą upewnić się do prawdziwości zarzutów. Dlatego nie wpłynie ona w znaczący sposób na wyniki Platformy w przyszłotygodniowych wyborach. W późniejszym czasie jednak mogą uruchomić się skojarzenia, że PO jest „taka sama jak inni" i jej potencjał aferotwórczy nie jest niższy niż ten SLD.
Czy Palikot miałby szansę zwycięstwa w eurowyborach?Zostałby wybrany, nie mam wątpliwości. Gdyby startował z pierwszym numerem jest to pewne, ale będąc dalej na liście także mógłby wybory wygrać. Jeśli idzie o szanse wyborcze chodzi bardziej o liczbę zagorzałych zwolenników, a nie przeciwników. Jeśli jakiś polityk ma nawet 70% negatywnego elektoratu, który może go szczerze nienawidzić, ale pozostałe 30% wyborców jest jego zdecydowanymi zwolennikami, to taka osoba odniesie sukces wyborczy. Podejrzewam, że Janusz Palikot, wśród 40% popierających PO ma ok. 20% swoich zwolenników, którzy lubią jego nietypowość.