Dr Paweł Moczydłowski był na początku lat 90. autorem reformy, która poważnie zliberalizowała stosunki panujące w więzieniach. Strażników zobowiązano wówczas do zwracania się do więźniów per pan; więźniom wydłużono spacery, zwiększono ich dostęp do rozrywek, zaczęto stosować przepustki w odbywaniu kary, umożliwiono częstsze spotkania z rodzinami, powstały "pokoje intymne", w których więźniowie mogli spotykać się z żonami. Ci, którzy pracowali na rzecz zakładu karnego, zaczęli dostawać za to wynagrodzenie. Moczydłowski stawiał silny akcent na resocjalizację więźniów. - Jeśli więzień nie ma żadnej nadziei na odmianę losu, to rośnie jego desperacja i dochodzi do ekstremalnych zachowań - tłumaczył. O zwolennikach zaostrzenia rygoru więziennego – m.in. Lechu Kaczyńskim, ministrze sprawiedliwości w rządzie AWS – mówił, że są to osoby myślące o karze w sposób „klozetowy". - Otóż przychodzi się do toalety, załatwia się swoje potrzeby fizjologiczne, spuszcza wodę i myśli, że to leci w jakiś inny układ kosmiczny. To wylatuje w rzece obok, z której my pijemy wodę – wyjaśniał.
REKLAMA
„Krytycy powinni siedzieć cicho"Część funkcjonariuszy Centralnego Zarządu Służby Więziennej jest jednak innego zdania. Wypowiadają się anonimowo, bo obawiają się o swoje stanowiska pracy. Przypominają, że liberalna polityka penitencjarna doprowadziła do popełnienia szeregu zabójstw przez więźniów przebywających na przepustkach. Wypominają również Moczydłowskiemu zwolnienia ze Służby Więziennej kilkudziesięciu funkcjonariuszy SW, którzy w procesach sądowych zostali przywróceni do pracy.
- Teraz na miejsce w więzieniach oczekuje 70 tysięcy ludzi, a 40 tysięcy więźniów nie zgłosiło się do odbycia kary. To o czym my ku..a mówimy – zaklął były szef SW. – Za moich czasów więźniowie, mimo że otrzymywali liczne przepustki, po ich zakończeniu wracali do więzień. Teraz więzienia są przepełnione, panują w nich nieludzkie warunki, dochodzi do łamania praw człowieka – a wszystko to jest winą ludzi, którzy teraz krytykują moje metody. Powinni siedzieć cicho – mówi Moczydłowski.
Były szef SW zwraca również uwagę, że problem z tłokiem w polskich więzieniach będzie narastał. – Przestępcy, którzy nie zgłosili się do odbycia kary, często uciekają z Polski i buszują po Europie. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której UE przyjęła rezolucję nakazującą krajom członkowskim przyjmowanie do swoich zakładów karnych więźniów z danego kraju odbywających karę pozbawienia wolności poza jego granicami. To oznacza, że kolejka oczekujących na odbycie kary wydłuży się o kolejne 4 do 8 tysięcy osób – ostrzega Moczydłowski.
Nadal nie ma procedurCzęść funkcjonariuszy CZSW ma również zastrzeżenia do mianowanego ostatnio na stanowisko szefa SW płk. Kajetana Dubiela. Twierdzą, że jest protegowanym Moczydłowskiego, a jako dyrektor Biura Penitencjarnego SW spowodował, że spadł poziom pracy penitencjarnej w zakładach karnych i aresztach śledczych. Szczególny niepokój funkcjonariuszy CZSW budzi brak procedur postępowania wychowawców i psychologów w razie podejrzenia popełnienia przez więźnia samobójstwa.
- Mimo tylu negatywnych doświadczeń – samobójstwa w celi trzech zabójców Olewnika, a ostatnio samobójstwa w areszcie śledczym w Krasnymstawie – płk Dubiel nie podjął właściwych działań – nie kryją goryczy pracownicy CZSW. O tę ostatnią sprawę zapytaliśmy byłego szefa Służby Więziennej, do niedawna przełożonego płk. Dubiela – gen. Pawła Nasiłowskiego. – Jestem dżentelmenem i na takie pytanie nie mogę odpowiedzieć. Mam pewne zasady, którymi się kieruję, a jedną z nich jest lojalność wobec moich współpracowników – uciął gen. Nasiłowski.
Liberalizm w więzieniach?
2009-12-01 14:22
Dr Paweł Moczydłowski był na początku lat 90. autorem
reformy, która poważnie zliberalizowała stosunki panujące w więzieniach.
Strażników zobowiązano wówczas do zwracania się do więźniów per pan; więźniom
wydłużono spacery, zwiększono ich dostęp do rozrywek, zaczęto stosować
przepustki w odbywaniu kary, umożliwiono częstsze spotkania z rodzinami,
powstały "pokoje intymne", w których więźniowie mogli spotykać się z
żonami. Ci, którzy pracowali na rzecz zakładu karnego, zaczęli dostawać za to
wynagrodzenie. Moczydłowski stawiał silny akcent na resocjalizację więźniów. -
Jeśli więzień nie ma żadnej nadziei na odmianę losu, to rośnie jego desperacja i
dochodzi do ekstremalnych zachowań - tłumaczył. O zwolennikach zaostrzenia
rygoru więziennego – m.in. Lechu Kaczyńskim, ministrze sprawiedliwości w
rządzie AWS – mówił, że są to osoby myślące o karze w sposób
„klozetowy". - Otóż przychodzi się do toalety, załatwia się swoje
potrzeby fizjologiczne, spuszcza wodę i myśli, że to leci w jakiś inny układ
kosmiczny. To wylatuje w rzece obok, z której my pijemy wodę –
wyjaśniał.
„Krytycy powinni
siedzieć cicho"Część funkcjonariuszy Centralnego Zarządu
Służby Więziennej jest jednak innego zdania. Wypowiadają się anonimowo, bo
obawiają się o swoje stanowiska pracy. Przypominają, że liberalna polityka
penitencjarna doprowadziła do popełnienia szeregu zabójstw przez więźniów
przebywających na przepustkach. Wypominają również Moczydłowskiemu zwolnienia ze
Służby Więziennej kilkudziesięciu funkcjonariuszy SW, którzy w procesach
sądowych zostali przywróceni do pracy.
- Teraz na miejsce w więzieniach
oczekuje 70 tysięcy ludzi, a 40 tysięcy więźniów nie zgłosiło się do odbycia
kary. To o czym my ku..a mówimy – zaklął były szef SW. – Za moich
czasów więźniowie, mimo że otrzymywali liczne przepustki, po ich zakończeniu
wracali do więzień. Teraz więzienia są przepełnione, panują w nich nieludzkie
warunki, dochodzi do łamania praw człowieka – a wszystko to jest winą
ludzi, którzy teraz krytykują moje metody. Powinni siedzieć cicho – mówi
Moczydłowski.
Były szef SW zwraca również uwagę, że problem z
tłokiem w polskich więzieniach będzie narastał. – Przestępcy, którzy nie
zgłosili się do odbycia kary, często uciekają z Polski i buszują po Europie.
Doprowadziliśmy do sytuacji, w której UE przyjęła rezolucję nakazującą krajom
członkowskim przyjmowanie do swoich zakładów karnych więźniów z danego kraju
odbywających karę pozbawienia wolności poza jego granicami. To oznacza, że
kolejka oczekujących na odbycie kary wydłuży się o kolejne 4 do 8 tysięcy osób
– ostrzega Moczydłowski.
Nadal nie ma procedurCzęść funkcjonariuszy CZSW ma również
zastrzeżenia do mianowanego ostatnio na stanowisko szefa SW płk. Kajetana
Dubiela. Twierdzą, że jest protegowanym Moczydłowskiego, a jako dyrektor Biura
Penitencjarnego SW spowodował, że spadł poziom pracy penitencjarnej w zakładach
karnych i aresztach śledczych. Szczególny niepokój funkcjonariuszy CZSW budzi
brak procedur postępowania wychowawców i psychologów w razie podejrzenia
popełnienia przez więźnia samobójstwa.
- Mimo tylu negatywnych
doświadczeń – samobójstwa w celi trzech zabójców Olewnika, a ostatnio
samobójstwa w areszcie śledczym w Krasnymstawie – płk Dubiel nie podjął
właściwych działań – nie kryją goryczy pracownicy CZSW. O tę ostatnią
sprawę zapytaliśmy byłego szefa Służby Więziennej, do niedawna przełożonego płk.
Dubiela – gen. Pawła Nasiłowskiego. – Jestem dżentelmenem i na takie
pytanie nie mogę odpowiedzieć. Mam pewne zasady, którymi się kieruję, a jedną z
nich jest lojalność wobec moich współpracowników – uciął gen.
Nasiłowski.