- Owieczka jest naszym niecodziennym pacjentem. Zazwyczaj leczymy
wilki, rysie, sarny, orły, myszołowy, ale tym razem nie mieliśmy innego
wyjścia. Musieliśmy zająć się cierpiącą na dotkliwą chorobę stawów i
mięśni owieczką - powiedział Fedaczyński.
Chore zwierzę do ośrodka przyniósł jego właściciel. Był
zaniepokojony, że od urodzenia zwierzę nie chodzi i nie przyjmuje
pokarmu. Okazało się się, że owca wymaga długotrwałego leczenia.
Ponieważ jego koszty przewyższały możliwości finansowe hodowcy, aby ją
uratować weterynarze postanowili zatrzymać owcę w ośrodku.
REKLAMA
- Tosia, bo tak została przez nas nazwana, powoli wraca do zdrowia. Po
odzyskaniu sił i zdrowia najprawdopodobniej trafi do jednego z naszych
wolontariuszy - zaznaczył Fedaczyński.
Przemyski ośrodek działa od dwudziestu lat. Są tam leczone ptaki i
zwierzęta głównie z Podkarpacia, choć bywa, że również z sąsiednich
województw.
zew, PAP