ACTA: internauci zastąpili opozycję

ACTA: internauci zastąpili opozycję

Dodano:   /  Zmieniono: 
Premier Donald Tusk debatując z internautami na temat umowy ACTA zwrócił uwagę, że kiedy rząd informował parlament o tym, iż zamierza podpisać kontrowersyjny dokument, żaden z polityków opozycji nie zaprotestował przeciwko tym planom. Dopiero kiedy internauci zaczęli się burzyć przeciwko planom rządu opozycja postanowiła podłączyć się pod ten społeczny protest.
Zasiadające w Sejmie partie otrzymują co roku miliony złotych z pieniędzy podatników. Nawet biorąc pod uwagę, że z tych milionów trzeba utrzymać wielu krewnych i znajomych królika z partyjnymi legitymacjami, zapłacić za plakaty, z których co jakiś czas uśmiecha się do elektoratu lider ugrupowania, kupić złote klamki, które następnie można zainstalować w siedzibie partii etc., etc. - należałoby się spodziewać, że - w swoim dobrze rozumianym interesie - każda partia wyasygnuje parę złotych na stworzenie think-tanku i opłacenie ekspertów. Tacy eksperci powinni nie tylko zapełniać szuflady ustawami, które następnie - po przejęciu władzy - partia mogłaby przepuszczać przez sejmową maszynkę do głosowania, ale również sprawdzać co obecnie w trawie piszczy i upewniać się, czy aby rząd nie planuje zrobić krzywdy społeczeństwu. Jarosław Kaczyński może nie czytać umowy ACTA, może nie czytać jej Palikot z Millerem - ale, jeśli partie te poważnie myślą o odebraniu Tuskowi rządu dusz - to powinny mieć kogoś, kto takie umowy czyta. Nie tylko dlatego, że sprawa ACTA była idealną okazją, by urwać kilka procent poparcia premierowi - ale przede wszystkim dlatego, że rolą opozycji jest patrzeć na ręce władzy. I rozliczać tę władzę z każdego błędu.

Niestety polska opozycja woli użalać się nad sobą i skarżyć, że złe media faworyzują Donalda Tuska, a przecież politycy opozycji tak się starają. A to o brzozie pancernej nam opowiedzą, a to kadzidełko w Sejmie zapalą. Czegóż więcej od nich oczekiwać? Gdyby naród dał im władzę - o wtedy, to by wszystkim pokazali. Ale skoro władzy nie mają - to i przepracowywać się nie ma po co. Czy się w opozycji stoi, czy się leży - dieta poselska się należy.

W sprawie ACTA rolę opozycji wzięli na siebie internauci - ale ile jest spraw, w których społeczeństwo nie wychodzi na ulice, a które przechodzą przez Sejm bez dyskusji, bo ktoś nie przeczytał projektu, ktoś palił właśnie kadzidełko, a ktoś inny biegł do studia TVN24, żeby ponarzekać, że go do tego studia tak rzadko zapraszają? A potem za miesiąc, za pół roku, za rok - okazuje się, że wszyscy na tym straciliśmy. Opozycjo! Jeśli chcesz być kiedyś władzą to udowodnij, że potrafisz być odpowiedzialna za państwo. Bo dziś internauci mogą pomstować na Tuska, a on im może spokojnie zacytować samego siebie sprzed kilkunastu miesięcy i stwierdzić, że "nie ma z kim przegrać". Bo nikt nawet nie próbuje z nim walczyć.   

Czytaj więcej na Wprost.pl:

U premiera o ACTA. Tusk: zabrakło mi wiedzy i refleksu

Tusk do przeciwników ACTA: jeśli mnie przekonacie - ratyfikacji nie będzie

Tusk o ACTA: nie chcemy służyć Hollywood, chcemy bronić polskich twórców

"Czy jeśli Donald puści piosenkę Michałowi i Bogdanowi to będzie piratem?"

 Tusk: debatujemy o ACTA, bo może nie wszystko zrozumieliśmy

Tusk debatuje, hakerzy przeszkadzają. Boni: pozwólcie nam rozmawiać

Tusk: gdybym ustąpił w sprawie ACTA, musiałbym podać się do dymisji

Internauci pytają rząd: co nam da to ACTA? Zdrojewski: na razie trudno powiedzieć