Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Nie ma drogi na skróty
2187Ryszard PetruAutor: Ryszard Petru

Nie ma drogi na skróty

O ile o Stanach Zjednoczonych można powiedzieć, że najgorsze mają już za sobą, o tyle w strefie euro nie sposób ukryć smutnej prawdy. Eurostrefa jest w recesji, dominuje trend spadkowy. Aby jednak nieco osłodzić ten pesymistyczny obraz, trzeba wspomnieć, że jest to lekka recesja, na pograniczu stagnacji.
A to w porównaniu z katastroficznymi prognozami sprzed pół roku i tak jest scenariusz optymistyczny. Nikt dziś już nie obawia się ryzyka niekontrolowanego rozpadu strefy euro z powodu bankructwa Aten. Grecja dokonała skoordynowanej restrukturyzacji długu, czyli nie spłaciła i nie spłaci części swych zobowiązań, a inwestorzy to zaakceptowali. Co ważne, udało się to przeprowadzić w sposób w pełni kontrolowany i bez jakiejkolwiek paniki rynkowej. To bardzo ważna lekcja, która pokazuje, jak w sposób cywilizowany przeprowadzić upadłość kraju należącego do strefy euro. Jeśli będzie taka potrzeba – a wiele wskazuje na to, że będzie – restrukturyzacja portugalskiego długu będzie przebiegała według greckiego schematu. O tyle jest dzisiaj łatwiej. Wciąż jednak nierozwiązany pozostaje najważniejszy problem Starego Kontynentu: brak perspektyw wzrostu.
Skocz do tekstu
REKLAMA

Przeciętna wysokość długu publicznego dla krajów strefy euro to dzisiaj 88 proc. PKB. Nawet Niemcy, podawane jako przykład odpowiedzialnej polityki budżetowej, nie mogą się pochwalić niskim długiem publicznym – wskaźnik ten dla naszego zachodniego sąsiada wynosi 82 proc. PKB. Aby spłacać dług, potrzebny jest przede wszystkim wzrost gospodarczy, i jest to dzisiaj najważniejsze wyzwanie Europy. I tu znowu najczęściej przywoływane są Niemcy jako ilustracja skutecznego zwiększania wydajności produkcji i ekspansji eksportowej na nowe rynki. Udało się to zrobić dzięki czterem czynnikom: utrzymaniu w ryzach płac, liberalizacji kodeksu pracy, przeniesieniu znacznej części produkcji do naszej części Europy, a także dzięki taniej walucie, jaką jest dla Niemiec euro. O ile w 2002 r. niemiecka nadwyżka na rachunku obrotów bieżących wynosiła 2 proc. PKB, o tyle w roku 2011 już 5,7 proc. PKB. Niemcy w doskonały sposób wykorzystali możliwości, które dało rozszerzenie Unii Europejskiej i utworzenie wspólnego obszaru walutowego. Zupełnie inaczej wygląda to w krajach południa Europy. Tam już panuje recesja. Wzrost we Włoszech prognozowany jest na -2 proc., a w Hiszpanii nawet na -3 proc. Recesja we Włoszech to wynik braku konkurencyjności gospodarki oraz wprowadzanych reform oszczędnościowych, które w krótkiej perspektywie duszą wzrost. A bez wzrostu nie ma szans na ograniczenie nadmiernego zadłużenia tych państw. Nie ma więc co liczyć na zasadniczą poprawę zarówno w tym roku, jak i prawdopodbnie w 2013 r. To oznacza, że co najmniej przez najbliższy rok pozostaniemy w niepewności co do perspektyw wzrostu w strefie euro. Na tym tle kondycja Stanów Zjednoczonych wygląda wyjątkowo korzystnie.

Podziel się

















Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności