Niezatapialny

Niezatapialny

Nicolas Sarkozy (fot. Aleph/Wikipedia)
Nicolas Sarkozy wraca jako kandydat na prezydenta, i to pomimo że ostatnie cztery lata spędził niemal wyłącznie na tłumaczeniu się z zarzutów korupcyjnych

Moim celem jest sprawienie, by naród francuski zmartwychwstał – oświadczył Nicolas Sarkozy w zeszłą niedzielę na wiecu wyborczym. W pełnym patosu przemówieniu skierowanym do 6 tys. zwolenników prawicy, którzy zgromadzili się w paryskiej sali koncertowej, były prezydent przekonywał, że tylko on jest w stanie wyprowadzić Francję z zapaści, do jakiej w jego mniemaniu doprowadził Franćois Hollande. Sarkozy zapowiedział, że jeśli wygra wybory, jego pierwsze decyzje, po zaprzysiężeniu na urząd prezydenta, będą dotyczyły rozpisania dwóch referendów: w sprawie ograniczeń w łączeniu rodzin imigrantów oraz internowania osób podejrzanych o terroryzm. Puszczając oko do wyborców skrajnie radykalnego Frontu Narodowego, którzy domagają się większej liczby plebiscytów w życiu publicznym, Sarkozy ma nadzieję przyciągnąć do siebie część elektoratu Marine Le Pen. Sarkozy na razie walczy o nominację własnej partii w prawyborach, w których zmierzy się siedmiu kandydatów prawicy. Faworytem jest 71-letni Alain Juppé, były premier i mer Bordeaux, który prowadzi we wszystkich sondażach. Choć dla człowieka tak narcystycznego i uzależnionego od polityki jak Sarkozy to wyjątkowo dotkliwy cios, były prezydent nie daje niczego po sobie poznać. Zamiast załamywać ręce, woli robić to, w czym zawsze był dobry, czyli skupiać na sobie uwagę mediów.

Bitwa o Pałac

– Choć to Alain Juppé jest od kilku miesięcy na czele sondaży, Sarkozy nie jest całkowicie bez szans – mówi Eddy Fougier, analityk z Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IRIS). – Trzy rzeczy powinny odegrać decydującą rolę w rozstrzygnięciu prawyborów: tendencje w sondażach, które mogą stymulować lub zniechęcać wyborców każdej frakcji, nieprzewidziane wydarzenia, jak nagminne przejęzyczenia Juppé lub problemy z prawem Sarkozy’ego, i wreszcie frekwencja w czasie głosowania – tłumaczy ekspert w rozmowie z „Wprost”. Alan Juppé jest zwolennikiem przesunięcia programu Republikanów ku centrolewicy, Sarkozy idzie bardziej na prawo, dlatego rozstrzygnięcie prawyborów wyznaczy drogę, jaką partia będzie podążała przez następne lata. Kwestia niebagatelna, bo wszystkie badania wskazują dzisiaj, że ten, kto wygra prawybory w listopadzie, wygra też wybory prezydenckie w przyszłym roku. Franćois Hollande, choć nie ogłosił startu w wyborach, jest najgorzej ocenianym prezydentem w historii nowożytnej Francji, a kryzys migracyjny skutecznie pozbawia szans na zwycięstwo wszystkich socjalistów. Dużą popularnością cieszy się radykalny Front Narodowy i wiele na to wskazuje, że Marine Le Pen przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich, przewidzianej na 7 maja 2017 r. Przegra natomiast z kandydatem bardziej umiarkowanych Republikanów. Z kim? Według ostatnich sondaży instytutu Odoxa Dentsu Consulting Juppé może liczyć na 39 proc. poparcia, Sarkozy na 31 proc. (równoległy sondaż przeprowadzony przez Harris Interactive dla France Télévisions zmniejsza tę różnicę z 8 do 4 proc.). Tyle twardego elektoratu – o zwycięstwie przesądzą więc niezdecydowani. 

Szacuje się, że w prawyborach weźmie udział nawet 2-3 mln osób. – Sarkozy próbuje zbić swój polityczny kapitał przede wszystkim na strachu Francuzów: krytykuje imigrantów i ostrzega przed zagrożeniem terroryzmem – mówi Olivier Ihl, politolog z Instytutu Nauk Politycznych w Grenoble. Trudno nie zauważyć, że były prezydent od miesięcy próbuje przyciągnąć radykalny elektorat i zaczyna coraz częściej głosić hasła podobne do tych, których używa Front Narodowy. W połowie września oskarżył obecny rząd o bagatelizowanie zagrożenia i zażądał, by „państwo prawa dostosowało się do zagrożenia”. Zaproponował powołanie specjalnego trybunału antyterrorystycznego, administracyjne przetrzymywanie „osobników niebezpiecznych, podejrzanych o powiązania z terroryzmem”, prewencyjne pozbawianie obywatelstwa i wydalanie z krajów osób podejrzanych o terroryzm oraz karanie więzieniem tych, którzy regularnie odwiedzają portale internetowe radykalnych ugrupowań. Nie mniej kontrowersyjne są jego zapowiedzi w kwestii polityki zagranicznej: sprzymierzyć się z Putinem w celu zniszczenia Państwa Islamskiego, stworzyć na nowo traktat Unii Europejskiej, tak by nakłonić Wielką Brytanię do powrotu oraz zakończyć współpracę z roszczeniowym Erdoğanem, bo nadeszła już pora, by „powiedzieć Turcji, że jej miejsce jest w Azji”. Na razie takie obietnice na wyborcach nie robią większego wrażenia. Najgorszym rozwiązaniem dla Sarkozy’ego będzie powtórka z 2012 r., kiedy ludzie zaczną głosować nie tyle na Juppé, co przeciwko Sarkozy’emu. A zdaniem Edouarda Lecerfa, dyrektora politycznego agencji badań opinii publicznej TNT, już dziś takie deklaracje składa co czwarty wyborca Juppé.

Długa lista hańby

Gdy w 2012 r. Francuzi pokazali Sarkozy’emu czerwoną kartkę, wybierając na prezydenta socjalistę Franćoisa Hollande’a, wydawało się, że to już koniec „Sarko”, jak pieszczotliwie nazywały go francuskie bulwarówki. Centroprawica utraciła władzę po raz pierwszy od 1995 r., a Sarkozy został pierwszym od kilku dekad prezydentem, który nie doczekał się reelekcji. Zdaniem części politologów większość wyborców głosowała nie tyle na Hollande’a, ile przeciwko urzędującemu prezydentowi. Świadczy o tym wyjątkowo mocna mobilizacja (frekwencja wyniosła ponad 80 proc.). Francuzi mieli dosyć efekciarskiego stylu bycia Sarkozy’ego i jego zamiłowania do luksusu. Poza tym w czasie jego prezydentury w latach 2007-2012 nie odnotowano żadnych sukcesów gospodarczych, jak obiecywał, zamiast tego w kraju wzrosło bezrobocie. Sarkozy zwala winę na krach finansowy z 2008 r., jednak dziś nikt nie pamięta, czy podejmował wtedy jakieś działania asekuracyjne. Zamiast tego w powszechnej świadomości zapisał się z powodu opery mydlanej, jaką okazało się jego życie osobiste: rozwód z żoną Cécilią oraz romans zakończony małżeństwem z modelką Carlą Bruni. Kadencję kończył w niesławie i z poczuciem powszechnej porażki. Nic dziwnego, że zapowiedział, iż nigdy więcej nie będzie ubiegał się o najwyższy urząd w państwie. Sarkozy nie dał jednak o sobie zapomnieć i co rusz powracał w debacie publicznej w najgorszym dla polityka kontekście – zarzutów o korupcję. Jeszcze w 2012 r. dziennik „Le Monde” zwrócił uwagę na niejasną rolę Sarkozy’ego przy sprzedaży 45 śmigłowców Eurocopter do Kazachstanu. 

Pojawiły się zarzuty, że kontrakt wart 2 mld euro miał być przyjacielskim podziękowaniem od Nursułtana Nazarbajewa, który swego czasu poprosił francuską głowę państwa o pomoc w sprawie trzech kazachskich oligarchów, którzy wpadli w kłopoty w Belgii (człowiek prezydenta interweniował w tej sprawie). Na tym nie koniec. W 2013 r. wybuchła prawdziwa bomba, gdy wyszło na jaw, że pierwszą kampanię prezydencką Sarkozy’ego wspierał nieżyjący już Muammar Kaddafi, i to kwotą niebagatelną, bo 50 mln euro. Zresztą nie tylko libijski dyktator miał wspierać prawicowego kandydata w 2007 r. W trakcie przeglądania kampanijnych wydatków śledczy dopatrzyli się nieprawidłowości w związku z dotacją 150 tys. euro w gotówce od najbogatszej Francuzki Liliane Bettencourt, właścicielki marki L’Oréal. Problem polegał na tym, że francuskie prawo precyzuje, iż kwoty tej wysokości powinny być przekazywane za pomocą czeku, a nie z ręki do ręki. Inny problem dotyczył pogłosek, że w zamian za dotację właścicielka kosmetycznego imperium miała przestać obawiać się urzędu skarbowego. Sporo jak na jednego polityka? Jest tego więcej. W 2014 r. ujawniono kolejne malwersacje finansowe, dotyczące kampanii wyborczej, tym razem z 2012 r. Afera nosi nazwę Bygmalion od nazwy firmy zajmującej się marketingiem politycznym, która pracowała dla sztabu Sarkozy’ego. Chodzi o to, że otrzymałaona blisko 18 mln euro za organizację 70 konwencji partyjnych, które nigdy się nie odbyły. Co więcej, faktury wystawiano na partię, a nie na sztab Sarkozy’ego, co jest sprzeczne z francuskim prawem. W efekcie były prezydent został zatrzymany i przewieziony do aresztu śledczego na przesłuchanie, gdzie spędził 15 godzin. W tym czasie jego adwokat Thierry Herzog już siedział w celi. Żeby było śmieszniej, kiedy w związku z aferą Bygmaliona policjanci założyli byłemu prezydentowi podsłuch, natrafili na ślad kolejnego przestępstwa. Z nagranych rozmów wynika bowiem, że Sarkozy używał swoich wpływów do korumpowania sędziów, by na bieżąco informowali go o postępach w sprawie Bettencourt. Dzięki temu mógł w porę przygotowywać obronę przed możliwymi zarzutami. Gwoździem do trumny było ujawnienie setek godzin prywatnych nagrań z okresu, kiedy Sarkozy był jeszcze prezydentem, nagranych przez jego współpracownika Patricka Buissona. Z taśm wyłania się całkiem inny obraz człowieka, niż do tej pory sądzono: bezwzględny, chorobliwie ambitny i nieszanujący swoich najbliższych współpracowników. Wydawać by się mogło, że tak efektowne zaplecze zarzutów kryminalno-korupcyjnych to balast zdolny zatopić nie tylko byłego prezydenta, ale i całą partię. Nic bardziej mylnego. Sarkozy z większości stawianych mu zarzutów wyszedł bez szwanku. Zostały do rozstrzygnięcia jeszcze dwie kwestie: Bygmalionu i korumpowanego sędziego, ale w ich sprawie o ewentualnym wszczęciu postępowania sądowego sąd zadecyduje dopiero za kilka miesięcy, po prawyborach, a może nawet po wyborach prezydenckich, które odbędą się 23 kwietnia 2017 r. Kłopoty wizerunkowe nie zaszkodziły Sarkozy’emu w objęciu w grudniu 2014 r. przywództwa nad macierzystą Unią na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), którą przemianowano szybko na Republikanów, i wreszcie w ogłoszeniu decyzji o starcie w wyborach prezydenckich. – Jeśli się dobrze przyjrzeć, to mimo kolejnych afer z udziałem Sarkozy’ego jego popularność wcale nie maleje. Nie ma drugiego polityka we Francji, który by wzbudzał tyle skrajnych emocji. Albo się go uwielbia, albo nienawidzi – mówi Thierry Arnaud, dziennikarz polityczny stacji BFM TV. I tylko złośliwi twierdzą, że kiedy Sarkozy mówi dziś, że chce, by „naród francuski zmartwychwstał”, ma na myśli wyłącznie siebie. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 43/2016
Więcej możesz przeczytać w 43/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także