Start-upy – w tym szaleństwie jest metoda

Start-upy – w tym szaleństwie jest metoda

Notowany na giełdzie warszawsko-krakowski deweloper gier CD Projekt RED wart jest już ponad 10 mld zł i cały czas rośnie. Oczywiście twórcy tego studia, najsilniejszej marki eksportowej Polski, już dawno nie nazwaliby się start-upem – ich przykład działa jednak na wyobraźnię najczęściej młodych, zawsze niezwykle zdolnych ludzi, którzy chcą spróbować swoich sił w branży wysokich technologii. Zarówno w branży gier wideo, jak i innych polskich specjalnościach, m.in. IoT (internecie rzeczy) czy marketing automation (oprogramowanie zwiększające trafność i skuteczność kampanii marketingowych), rosną już kandydaci do kolejnych wielkich sukcesów. Base, Estimote, Kontakt.io, Synerise, SALESmanago, Brainly – to szybki i subiektywny wybór tylko z krakowskiej sceny startupowej, która obok warszawskiej jest najciekawszą w Polsce, na co z pewnością wielki wpływ ma siła krakowskiego ośrodka akademickiego z Uniwersytetem Jagiellońskim, Akademią Górniczo-Hutniczą oraz Politechniką Krakowską na czele. Start-upy wszędzie na świecie powstają tam, gdzie są silne zaplecza uczelni i wysoka jakość kształcenia. Dlatego polska nauka i szkolnictwo wyższe są fundamentem, na którym – przynajmniej w zakresie jakości absolwentów – rosną polskie Doliny Krzemowe. Równolegle rośnie również polski rynek kapitałowy, zdolny do inwestowania w start-upy. Wyżej wymienione półki mają zapewnione finansowanie, oparte wbrew obiegowej opinii głównie na prywatnych pieniądzach, zarówno polskich, jak i pochodzących z serca amerykańskiej Silicon Valley. Są przynajmniej dwa powody, dla których start-upy zasługują na naszą uwagę i wsparcie. Po pierwsze, tworzą niezwykle atrakcyjne miejsca pracy. Atrakcyjne nie tylko finansowo – a płacą coraz lepiej, konkurując przecież z gigantami IT i innymi technologicznymi olbrzymami. Start-upy kreują unikalną, otwartą, hiperkreatywną atmosferę pracy.

Można śmiało przyjąć, że dla sporej części ludzi pracujących w przewodnich start-upach alternatywą byłby wyjazd z Polski. Innymi słowy, start-upy pozwalają zatrzymać dla polskiej gospodarki najbardziej jakościowy kapitał ludzki. Po drugie, start-upy – nawet jeśli większość z nich nie zrobi wielkich wyników zarówno w zakresie liczby zatrudnionych, jak i przychodów (wielkich w skali całego PKB) – to spełnia w strukturze gospodarczej funkcję kluczowej dla smaku przyprawy w zupie. Start-upy z ich odważną, czasami wręcz szaloną innowacyjnością, z podważaniem wszelkich rynkowych założeń i dogmatów mają szansę zarazić tym szaleństwem wielkich graczy i tradycyjne sektory gospodarki, w tym energetykę, transport, branżę meblarską czy nawet sektor wydobywczy (!). Temu celowi służy uruchomiony niedawno program ScaleUp, który łączy najbardziej obiecujące start-upy z dużymi polskimi spółkami, zarówno prywatnymi, jak i publicznymi. Jeśli polska gospodarka zmienia się na naszych oczach i wychodzi, krok po kroku, z pułapki średniego rozwoju, to start-upy są awangardą tej zmiany. W moim przekonaniu wszyscy możemy być dumni z ich kreatywności, pracowitości i przedsiębiorczości.

Więcej możesz przeczytać w 46/2017 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także