Złoty minister Tuska

Złoty minister Tuska

Bartłomiej Sienkiewicz (fot. Krzysztof Burski / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Prawie 13 mln zł zarobili Bartłomiej Sienkiewicz oraz założona przez niego spółka na współpracy z PKN Orlen. Parę miesięcy temu umowę wypowiedziano.

Pod koniec lipca przez media przemknęła informacja, że Ossolineum, czyli Zakład Narodowy im. Ossolińskich, instytut naukowy i kulturalny, zakupił liczącą ponad 300 pozycji kolekcję rękopisów polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza. W tym nieznaną kartę z jego powieści „W pustyni i w puszczy”. W trakcie konferencji prasowej dyrektor Ossolineum dr Adolf Juzwenko oznajmił, że do instytutu z propozycją sprzedaży zgłosił się Bartłomiej Sienkiewicz, prawnuk noblisty i były minister spraw wewnętrznych oraz koordynator służb specjalnych w rządzie Donalda Tuska. Sienkiewiczowi bardzo zależało na szybkiej sprzedaży. – Nie mieliśmy wiele czasu na to, by pozyskać pieniądze w terminie, który wyznaczył nam spadkobierca, ale zdobyliśmy je błyskawicznie. A były to niemałe pieniądze, bo 300 tys. zł, które uzyskaliśmy dzięki dofinansowaniu miasta – powiedział dr Juzwenko. Z naszych informacji wynika, że od kilku miesięcy na rynku antykwarycznym pojawiają się oferty sprzedaży rękopisów różnych dzieł Sienkiewicza. Pracownik portalu „Lamus – Antykwariaty Warszawskie – Dom Aukcyjny” poinformował nas, że na przeprowadzonej wiosną licytacji pięć kart „Potopu” zostało sprzedanych za 51 tys. zł. A podobnych transakcji w ostatnim czasie było więcej. Kto sprzedawał? To tajemnica.

Spieniężyć wiedzę

Osoby znające Bartłomieja Sienkiewicza podpowiadają, że przyczyn, dla których zdecydował się sprzedać Ossolineum część kolekcji pradziadka, można upatrywać w decyzji prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka, który po przejęciu sterów koncernu w lutym br. wprowadził sporo zmian w polityce finansowej firmy. Rozwiązano wiele umów, m.in. ze spółką Salvor, założoną niegdyś przez Bartłomieja Sienkiewicza. Według naszych rozmówców prawdopodobnie mogło to być ostatnie źródło realnych zarobków byłego ministra. Sienkiewicza z Orlenem łączyła długoletnia współpraca. Zaczęła się w 2003 r. Od 1990 do 2002 r. Bartłomiej Sienkiewicz był związany z Urzędem Ochrony Państwa.

To m.in. on współtworzył Ośrodek Studiów Wschodnich, instytucję zajmującą się białym wywiadem, specjalizującym się w państwach od Europy Środkowej aż po Azję Centralną. Celem OSW jest przygotowywanie analiz, ekspertyz i prognoz m.in. dla rządu. Jako oficer UOP Sienkiewicz zajmował się również zadaniami analitycznymi. W 2002 r. odszedł ze struktur administracji państwowej w randze kapitana UOP. Wtedy zarejestrował swoją działalność gospodarczą Analizy Systemowe – Bartłomiej Sienkiewicz – Othago. Jako główny cel działalności Sienkiewicz wyznaczył badania naukowe i prace rozwojowe w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. Osoba znająca Sienkiewicza w tamtych czasach: – Po tylu latach pracy w UOP miał nieprzeciętną wiedzę w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa oraz energetyki na odcinku wschodnim, głównie Rosji i państw postsowieckich. Postanowił wejść na rynek i tę wiedzę spieniężyć – słyszymy. Pod koniec października 2003 r. ASBS – Othago podpisuje umowę z Orlenem na sporządzanie analiz oraz serwisów informacyjnych. Średni miesięczny ryczałt to 50 tys. zł netto plus dodatkowe zlecenia. Jeszcze w 2003 r. Sienkiewicz zainkasuje z Orlenu 120 tys. zł. – Ta umowa była szokiem dla ludzi z otoczenia Sienkiewicza. Jeszcze kilka lat wcześniej tropił ludzi związanych z pożyczką moskiewską (w styczniu 1990 r. Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego pożyczyła PZPR 1,2 mln dolarów na utrzymanie agend partii i jej personelu), a tu nagle „sprzedał się” Zbigniewowi Wróblowi, szefowi Orlenu, bardzo bliskiemu zaufanemu ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Choć oczywiście można na to spojrzeć też tak, że postanowił sprzedać swoją wiedzę jednej z największych spółek Skarbu Państwa i było to działanie propaństwowe – dodaje nasz rozmówca.

U boku Tuska

Kolejne lata to dobry okres dla Sienkiewicza. Jego współpraca z Orlenem każdego roku przynosi setki tysięcy złotych dochodów.

W sumie od końca 2003 r. do początku 2013 r. Analizy Systemowe – Bartłomiej Sienkiewicz – Othago otrzymały od naftowego koncernu wynagrodzenie w wysokości prawie 9 mln zł. W styczniu 2013 r., tuż przed objęciem przez Sienkiewicza stanowiska ministra spraw wewnętrznych, Orlen wypłacił mu 150 tys. zł z tytułu zakazu konkurencji oraz 120 tys. zł za usługę zatytułowaną „Niefinansowe ryzyka inwestycji upstream w Wenezueli”. Według naszego rozmówcy to o tyle dziwne, że wiedza Sienkiewicza dotyczyła krajów wschodnich, a nie państw Ameryki Południowej. Z sylwetki byłego ministra spraw wewnętrznych, którą opublikował w 2013 r. tygodnik „Newsweek”, wynika, że w 2009 r. Sienkiewicz zbliżył się do ekipy Donalda Tuska. Został poproszony przez kancelarię premiera o konsultacje dotyczące polityki wschodniej, niedługo później razem z Janem Krzysztofem Bieleckim wszedł do rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W grudniu 2008 r. Sienkiewicz wraz z researcherami z OSW założył spółkę Sienkiewicz i Wspólnicy. Od 2009 r. zaczął dostawać kontrakty z najpotężniejszych spółek Skarbu Państwa. PZU prosiło o opracowania sytuacji międzynarodowej, Gaz-System o raporty energetyczne, wśród klientów były też PGE czy Ciech. Firma, począwszy od 2009 r., generowała każdego roku setki tysięcy złotych zysku. W 2009 r. było to 370 tys. zł, w 2012 r. – 770 tys. zł.

Analizy i serwisy

Sytuację nieco zmienia nominacja Sienkiewicza na ministra spraw wewnętrznych. Tuż przed tą decyzją Sienkiewicz, w styczniu 2013 r., likwiduje swoją działalność gospodarczą. Sprzedaje wspólnikom swoje udziały w spółce Sienkiewicz i Wspólnicy, która zmienia nazwę na Salvor i Wspólnicy. 1 lutego 2013 r. Orlen podpisuje umowę z Salvorem. Przedmiot umowy jest określony dokładnie tak samo, jak w zawartej 10 lat wcześniej umowie z Sienkiewiczem: „Sporządzanie analiz oraz serwisów informacyjnych”. Wartość usług także pozostaje bez zmian, 50 tys. zł netto plus dodatkowe zlecenia. W 2013 r. PKN Orlen przeleje na konta Salvora nieco ponad 800 tys. zł wynagrodzenia.

Rok później prawie milion. W 2013 r. spółka wypłaciła Sienkiewiczowi ponad 400 tys. zł wynagrodzenia z tytułu zysków wypracowanych w 2012 r. Jak później wyglądały rozliczenia pomiędzy nią a Sienkiewiczem, trudno było ocenić, bo od 2014 r. aż do tego roku spółka nie wywiązywała się z terminowego obowiązku składania sprawozdań finansowych. Nieoficjalnie można usłyszeć, że zlecenia dla Salvora były traktowane jako zlecenia dla Sienkiewicza, choć formalnie nie miał już udziałów w spółce. – Z całym szacunkiem dla byłych wspólników Sienkiewicza, ale trudno sobie wyobrazić, by Orlen płacił 50 tys. zł miesięcznie za ekspertyzy przygotowywane przez byłych resercherów z OSW. To nie ta liga – słyszymy. Co ciekawe, współpraca z Salvorem była kontynuowana już po wygranych przez PiS wyborach i zmianie prezesa Orlenu, do której doszło w grudniu 2015 roku. W 2016 roku na konto Salvora Orlen przelał prawie 680 tys. zł, rok później prawie 800 tys. zł. W 2018 r. – 123 tys. zł, co oznacza, że opłacono faktury tylko za dwa miesiące.

W tym miejscu warto przypomnieć, że na początku lutego br. doszło do zmian w zarządzie Orlenu. Wojciecha Jasińskiego zastąpił Daniel Obajtek. Dlaczego spółka w pełni kontrolowana przez rządzące PiS finansowała podmiot zakładany przez Sienkiewicza, który, jak sam twierdzi, jest traktowany przez polityków tej formacji jako „diabeł wcielony”? Prawdopodobnie chodzi tu o relację z Mirosławem Kochalskim. To były wiceprezes Orlenu (gdy zarządzał nim Jasiński), którego drogi z Sienkiewiczem przecięły się już w 2013 r. Kochalski był wówczas szefem Centrum Personalizacji Dokumentów, agendy podległej MSW, która odpowiada za nadzór nad produkcją dowodów osobistych czy paszportów. – Kochalski był człowiekiem Jacka Cichockiego, którego Sienkiewicz zastąpił na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Dymisja Kochalskiego była w zasadzie przesądzona, szczególnie że, jak oceniano w resorcie, utrudniał on realizację jednego z kluczowych projektów informatycznych, który Sienkiewicz miał uratować, ale do dymisji nie doszło i nikt nie wiedział dlaczego – opowiada współpracownik Sienkiewicza z tamtych czasów. Kochalski zachował swoje stanowisko aż do grudnia 2015 r. Za to Sienkiewicz swoją ministerialną karierę zakończył we wrześniu 2014 r. Odszedł z rządu wraz z premierem Donaldem Tuskiem. Ewa Kopacz nie chciała go widzieć w swoim rządzie. Wszystko za sprawą afery taśmowej, która wybuchła w czerwcu 2014 r. po tekstach „Wprost”, której Sienkiewicz był jednym z głównych bohaterów.

Zarówno jako nagrany, jak i jako szef MSW, który nadzorował działania służb w swojej własnej sprawie. Plotkowano, że próbował bezskutecznie dostać się do zarządu lub rady nadzorczej PGNiG, później zszedł piętro niżej z oczekiwaniami i pukał do Exatela. Od lutego do czerwca 2015 r. Sienkiewicz był szefem Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO. Pracę tam zakończył niedługo po tym, gdy jeden z tabloidów opublikował zdjęcia byłego ministra wchodzącego do instytutu z butelką piwa. Rok później rękę podał mu Tomasz Lis, który chciał powierzyć mu stanowisko redaktora prowadzącego magazynu historycznego „Newsweeka”. Po publikacji „Wprost” w tej sprawie wydawca „Newsweek Historia” stwierdził jednak, że Sienkiewicz będzie jedynie autorem zewnętrznym, a przygotowany przez niego numer magazynu trafił na przemiał.

Życie bon vivanta

Poprosiliśmy PKN Orlen o informacje dotyczące współpracy z Sienkiewiczem. – Nie ujawniamy szczegółów współpracy z kontrahentami – napisało nam biuro prasowe koncernu. Z kolei z Bartłomiejem Sienkiewiczem nie udało nam się skontaktować – numer telefonu, który podaje dla swojej reaktywowanej w lipcu 2015 r. działalności gospodarczej Analizy Systemowe – Bartłomiej Sienkiewicz – Othago, nie odpowiada. Czym obecnie zajmuje się Sienkiewicz, trudno ustalić. Jego najbliższe otoczenie odsunęło się od niego, gdy „Gazeta Wyborcza” napisała, że Sienkiewicz jako szef MSW utworzył specjalny zespół, który inwigilował szefów ABW, SKW czy BOR, chcąc się upewnić, czy to nie oni stoją za aferą taśmową. – Nie mam kontaktu z Sienkiewiczem od czasów jego katastrofy, gdy był ministrem spraw wewnętrznych – uciął rozmowę Wojciech Brochwicz, niegdyś jego bliski znajomy. Kolejny dawny kolega twierdzi, że Sienkiewiczowi przylepiono etykietę osoby przynoszącej pecha i nikt nie chce wchodzić z nim w bliższe relacje. – Można go spotkać w mokotowskich lokalach, gdzie stara się prowadzić życie bon vivanta – słyszymy. A to kosztuje. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 32/2018
Więcej możesz przeczytać w 32/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0