Sięgam do niepokojów z przedpokojów

Sięgam do niepokojów z przedpokojów

Inspiracji szukam w życiu. Obserwuję. Słucham. Czytam.

Jestem autorem piosenek, które bywają określane mianem piosenek publicystycznych, albo „śpiewanych felietonów”. To moje refleksje dotyczące otaczającej nas rzeczywistości, tyle że ubrane w formę dźwiękową. By je tworzyć, inspiracji szukam w życiu codziennym. Obserwuję to, co się dzieje dookoła mnie, biorę udział w wymianie myśli, a nie tylko wymianie zdań. Czytam.

Podobno Ibsen czytał tylko prasę codzienną, a wielka literatura go nie podniecała. Jeden z przeczytanych przeze mnie artykułów, reportaż o mężczyźnie, który z Afryki przyjechał do Polski, by w Gdańsku studiować medycynę, w 1996 r. zainspirował mnie do napisania jednego z największych hitów Big Cyca, czyli „Makumby”.

Historia człowieka, który po studiach miał wracać do rodzinnej Ghany, ale zakochał się w Polce i postanowił osiedlić się u nas, wydała mi się niezwykle interesująca. Zwłaszcza że to nie była tylko romantyczna historyjka miłości przedstawicieli dwóch kultur, a opowieść o polskich uprzedzeniach. „Ja uczyć się ciężko waszego języka i dostać raz w zęby, gdy iść po ulicach. Polacy rasiści – każdy to powie, I nikt tu nie lubić czarny człowiek” – tak to leciało.

Inspiracji szukam nie tylko w prasie. Staram się czytać ciekawe książki, autorów, których lubię. Czasem u nich znajduję złote myśli, które mogą być punktem wyjścia do kolejnego hitu.

Jestem fanem Gombrowicza, jego teksty o maskach, pozach to temat uniwersalny, który wielokrotnie skłaniał mnie do refleksji.

Ciężko w piosenkach Big Cyca znaleźć odwołania do dzieł wielkich malarzy. Te niepokoje z ich dzieł mogą się co prawda pojawiać, ale częściej sięgam do niepokojów z przedpokojów, o których opowiadają ludzie z Polski „A”, „B”, „C”, a nawet „Z”, których od 30 lat, odkąd jestem w trasie, czyli niekończącej się podróży po kraju, spotykam.

W przeciwieństwie do polityków, ja z tymi ludźmi rozmawiam. To postaci z krwi i kości, a nie podstawiona na wiece publiczność, której zachowania ktoś reżyseruje.

Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć. Spotykałem na swojej drodze naprawdę ciekawych ludzi. To Jacek Jędrzejak, kolega z akademika, z którym założyłem Big Cyc. Paweł „Konjo” Konnak, niedoceniany poeta, chociaż był przecież finalistą konkursu literackiego Nike. Współtwórca muzyki yassowej Tymon Tymański, wulkan energii i wszechstronnie uzdolniony artysta, prowokator. Wiele o meandrach widowisk telewizyjnych nauczyłem się od reżyserki muzycznych programów Elżbiety Skrętkowskiej.

Ale inspirował mnie też Bogusław Kaczyński. Prowadziliśmy wspólnie wiele koncertów. Pan Bogusław to był strażnik kultury i elegancji, z którym doskonale czułem się na scenie. Jego wiedza, umiejętność opowiadania muzycznych anegdot, krasomówstwo, to były te zjawiska, które mnie pozytywnie nakręcały i dawały wiele scenicznych radości. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Krzysztof Skiba – frontman zespołu Big Cyc, autor tekstów, konferansjer, felietonista.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2018
Więcej możesz przeczytać w 32/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0