Po egzaminach maturalnych z języka polskiego i matematyki przyszedł czas na język angielski. Jak się okazało, trzeciego dnia matur po raz trzeci pokazano treść arkuszy w kilka minut od rozpoczęcia egzaminu. W niektórych przypadkach do sieci trafiały pojedyncze zdania, w innych całe strony arkuszy.
Dyrektor CKE o błyskawicznym ujawnianiu treści matur
Zagadnięty wcześniej o tę kwestię dyrektor CKE Robert Zakrzewski zapewniał Interię, że zajmuje się sprawą. – Zebraliśmy materiał, analizujemy go. Nieprawidłowości będę zgłaszać na policję – mówił. Portal zapytał go także o sytuację ze środy. Pytano m.in. o profil „Do sprawdzenia po maturze”, który szybko publikuje odpowiedzi na zadania.
– Niestety tak, to dzisiejszy arkusz – potwierdzał Zakrzewski. – Analizuję i ewentualne nieprawidłowości zgłoszę policji – oświadczył, podobnie jak w dniach poprzednich. Wcześniej tłumaczył, że faktycznie arkusze maturalne są objęte tajemnicą tylko do pewnego momentu.
Matury są tajne, ale tylko do godz. 9
– Na pierwszej stronie arkusza jest napisane, że materiał egzaminacyjny jest tajny do momentu rozpoczęcia egzaminu. Po 9 nie mam już wpływu na to, co się dzieje na salach egzaminacyjnych – mówił.
Jednocześnie wiadomo, że wniesienie na salę egzaminacyjną jakiegokolwiek urządzenia telekomunikacyjnego, w tym telefonu, jest złamaniem prawa. Grozi nawet unieważnieniem egzaminu w danym roku.
Jak informował profil Matura 2025 na X, tegoroczni maturzyści na pokazanie w sieci tematów wypracowań z języka polskiego potrzebowali zaledwie 81 sekund od rozpoczęcia egzaminu.
– Takie rzeczy zdarzają się co roku. To oznacza, że albo ktoś wniósł na egzamin telefon komórkowy, albo ktoś z zespołu nadzorującego zrobił te zdjęcia. To moja pierwsza matura, wyciągnę wnioski i policzę, ile będzie kosztować przeciwdziałanie temu – mówił 5 maja Robert Zakrzewski.
Czytaj też:
Ostatnie Pokolenie paraliżuje Warszawę. Policja wkroczyła do akcjiCzytaj też:
Matury 2025. Wiemy, jakie przedmioty na poziomie rozszerzonym wybierali uczniowie
