Zgodnie z legendą złotego pociągu, która sięga 1944 r., III Rzesza wydała specjalne zarządzenie dla mieszkańców Dolnego Śląska ws. zdeponowania w bankach wszystkich swoich oszczędności. W związku tym zgromadzono ponad 60 skrzyń z depozytami, które rok później miały zostać załadowane na pancerny pociąg do Wałbrzycha. Skład miał być po brzegi wypełniony kosztownościami, m.in. złotem oraz biżuterią, ale ostatecznie nie dotarł do celu. Przez lata nikt nie znalazł złotego pociągu.
W 1997 r. szukał go Marian Laskowski z Darłowa, a w 2002 r. o zgodę na poszukiwania starał się lokalny pasjonat Tadeusz Słowikowski. Z kolei w 2015 r. naukowcy z krakowskiego AGH przekonywali, że nie ma żadnych dowodów na jego istnienie. Przeciwnego zdania są osoby, które zostały zrzeszone w ramach grupy Złoty Pociąg 2025. Przekonują, że znają dokładną lokalizację tunelu oraz trzech wagonów. Mają one znajdować się we wnętrzu tunelu biegnącego w stronę Zamku Książ.
Wraca sprawa złotego pociągu. Jak daleko zajdą nowi badacze?
Nadleśnictwo Świdnica wydało badaczom zgodę na przeprowadzenie poszukiwań, ale tylko za pomocą łopat, szpadli i saperek. Nadleśniczy ze Świdnicy Jerzy Zemlik przewidywał, że potencjalna zgoda na użycie ciężkiego sprzętu może zostać wydana po latach. Na razie trwa oczekiwanie na wydanie zgody na badania terenowe od Wałbrzyskiej Delegatury Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków.
Co o sprawie złotego pociągu sądzą Polacy? Agencja SW Research przeprowadziła w tej sprawie sondaż na zlecenie „Wprost”. Z badania wynika, że 25,7 proc. ankietowanych uważa, że złoty pociąg istnieje. Przeciwnego zdania jest 59,6 proc. respondentów. O sprawie nie słyszało 14,7 proc. osób. Jeśli chodzi o nastawienie do złotego pociągu, to nie ma większych różnic w przypadku płci.
