Abp Jędraszewski i tajemnica archiwum kurii. „Kościół boi się źródeł, których nie kontroluje”

Abp Jędraszewski i tajemnica archiwum kurii. „Kościół boi się źródeł, których nie kontroluje”

Kard. Grzegorz Ryś i abp Marek Jędraszewski
Kard. Grzegorz Ryś i abp Marek Jędraszewski Źródło: PAP / Jacek Bednarczyk
Krakowscy księża podzielili się kulisami zamknięcia archiwum krakowskiej kurii przez abpa Marka Jędraszewskiego. Jeden z duchownych usłyszał, że „lepiej nie ruszać tego tematu”.

Kard. Grzegorz Ryś zdecydował o ponownym otwarciu archiwum archidiecezjalnego. Nowym dyrektorem placówki został ks. dr Rafał Szczurowski. Zdaniem Artura Nowaka, prawnika reprezentującego ofiary księży pedofilii i autora książek krytycznych wobec instytucji Kościoła „Kościół nie boi się prawdy, tylko źródeł, których nie kontroluje”.

Księża z Krakowa krytycznie oceniający rządy abpa Marka Jędraszewskiego w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ujawniają kulisy nagłego zamknięcia kurialnego archiwum. Decyzja miała zapaść bez zapowiedzi i jasnego harmonogramu ponownego otwarcia. Duchowni obawiają się, że podczas prowadzonych prac wewnętrznych mogło dojść do usunięcia części dokumentów. Przyznają, że chcieli wiedzieć, kto miał dostęp do najwrażliwszych akt.

Abp Marek Jędraszewski zamknął archiwum krakowskiej kurii. „Lepiej nie ruszać tego tematu”

Bez zgody ks. Grzegorza Kotali, ówczesnego kanclerza kurii i jednej z osób z najbliższego kręgu współpracowników abpa Jędraszewskiego, nikt nie miał prawa wejść do archiwum. Pracę stracili świeccy archiwiści zatrudnieni przez archidiecezję, a dostęp do zbiorów ograniczono zakonnicom wcześniej opiekującym się archiwum. Jeden z księży, który często wtedy bywał w kurii, w sprawie zamknięcia archiwum usłyszał, że „lepiej nie ruszać tego tematu”.

Brakowało odpowiedzi na pytania kierowane m.in. przez genealogów. Dostępu nie mieli nawet duchowni. Odmówiono nawet ks. prof. Jackowi Urbanowi, wyrzuconemu ze stanowiska dyrektora archiwum, który chciał uzyskać dostęp ze względu na pracę naukową. Ks. Kotala z urzędu zrezygnował po objęciu rządów w archidiecezji przez kard. Rysia.

Z dnia na dzień zamknięto archiwum kurii w Krakowie. Ten tekst zapoczątkował lawinę

Duchowni zarzucają byłemu kanclerzowi, że nie ma wykształcenia prawniczego i przygotowania historycznego, co powinno być standardem przy zarządzaniu archiwami o takiej randze. Historycy i genealodzy przyznają, że problemu z archiwum nie było za kard. Stanisława Dziwisza. Pierwsze ograniczenia ws. dostępu miały zapaść po artykule „GW” o kard. Adamie Sapiesze i „molestowaniu kleryków”.

Potem systematycznie ograniczano dostęp świeckich badaczy i dziennikarzy do akt związanych z hierarchą i Karolem Wojtyłą. Prace nad inwentaryzacją akt dotyczących Sapiehy już zakończono. Trwa z kolei analiza dokumentów z okresu, gdy metropolią krakowską kierował kard. Wojtyła. To ok. 200 m bieżących pudeł z dokumentami, których porządkowanie rozpoczęto jeszcze w 2018 r. Kuria ma być otwarta na współpracę z sądami w granicach określonych przez prawo państwowe i kościelne.

Czytaj też:
Kościół sprzedał grunt z mieszkańcami za 421 mln zł. Tułaczy los
Czytaj też:
Zwrócił się do światowych przywódców. Papież zaproponował nietypowy rozejm

Źródło: Gazeta Wyborcza