Dno Bałtyku skrywa mroczną tajemnicę. „Bomba z opóźnionym zapłonem”

Dno Bałtyku skrywa mroczną tajemnicę. „Bomba z opóźnionym zapłonem”

Morze Bałtyckie
Morze Bałtyckie Źródło: Shutterstock
Przez lata w ciszy spoczywały na dnie Bałtyku. Teraz coraz wyraźniej dają o sobie znać. Naukowcy ostrzegają nad realnym zagrożeniem.

Naukowcy ostrzegają przed toksyczną bombą z opóźnionym zapłonem. Mowa o ogromnych ilościach amunicji z czasów II wojny światowej, która spoczywa na dnie Morza Bałtyckiego i powoli rdzewieje. Zagrożeniem jest także zatopiony w Bałtyku wrak niemieckiego tankowca wypełniony paliwem.

Słona woda działa na niekorzyść

Specjaliści badający ten temat wyjaśniają, że słona woda przyspiesza rozpad metalowej obudowy rakiet, bomb czy pocisków artyleryjskich. Efektem jest uwalnianie do morskiego środowiska niebezpiecznych substancji takich jak trotyl.

Aby dokładnie przyjrzeć się temu zjawisko, z Kolonii wyruszył statek badawczy. Tamtejsza zatoka jest jedną z najbardziej zanieczyszczonych niewybuchami na świecie, dlatego uznano, że warto zbadać właśnie ten fragment Bałtyku. Badania prowadzone są od marca przez naukowców z Polski, Niemiec i Litwy w miejscach, w których odnalezione zostały wraki. Wśród nich znalazł się kuter torpedowy, trałowiec, niszczyciel i podwodny okręt.

Aaron Beck, dowodzący wyprawą w rozmowie z dziennikarzami AFP przekazał, że jednym z kluczowych celów badaczy jest opracowanie nowych narzędzi, które pozwolą oczyścić morskie dno z niewybuchów.

– Chodzi o to, co możemy zrobić, aby temu zapobiec, zanim zanieczyszczenie wyjdzie na światło dzienne – podkreślił.

Niebotyczna ilość amunicji. Na dnie spoczywa 1,6 miliona ton

Nawet jeśli udałoby się opracować wspomniane narzędzia, ci, którzy będą usuwać niewybuchy z Bałtyku będą mieli twardy orzech do zgryzienia. Powodem jest głównie ilość amunicji – wzdłuż samego niemieckiego wybrzeża zalega około 1,6 miliona ton niebezpiecznych materiałów.

W 1945 roku, po kapitulacji Niemiec alianci pospiesznie zrzucili tam pozostały im sprzęt. Mimo że od tej decyzji minęło już ponad 80 lat, nadal odczuwamy jej konsekwencje.

Pozostałości rakotwórczych materiałów wybuchowych znaleziono przykładowo w skorupiakach i innych morskich organizmach. Ze względu na to, że Bałtyk jest płytki, zanieczyszczenia łatwo się w nim kumulują.

Czy skażone ryby mogą być niebezpieczne dla ludzi? – Aby człowiek mógł połknąć, przy obecnym stężeniu, niepokojącą ilość związków wybuchowych, musiałby spożywać siedem kilogramów ryb dziennie przez ponad rok – oszacował Beck.

Niemiecki tankowiec na dnie Bałtyku. Wrak spędza sen z powiek naukowcom

Ponad miliard ton amunicji, która spoczywa na dnie Bałtyku to kropla w morzu problemów naukowców. Ogromnym zmartwieniem jest dla nich Franken – tankowiec będący źródłem masy zanieczyszczeń przedostających się do wody. Został storpedowany przez radzieckie wojska 8 kwietnia 1945 roku i zatonął, a wraz z nim – znaczne ilości paliwa.

Dowódca wyprawy nie ma złudzeń, wskazując tankowiec jako „niewątpliwie największy problem”. Były oficer niemieckiej marynarki wojennej podobnie ocenił sytuację, nazywając wrak „bombą z opóźnionym zapłonem”.

Powojenne zanieczyszczenia wydają się jednak traktowane po macoszemu. Mimo że Niemcy podjęły pierwsze kroki, by zutylizować amunicję, jak dotąd żaden rząd nie zdecydował się przeznaczyć długoterminowego finansowania na rozwiązanie tego problemu.

Czytaj też:
Bursztyn z Bałtyku skrywał niezwykłego stwora. To nie pająk ani komar
Czytaj też:
Obszar wielkości połowy Polski znika. To może zmienić klimat na zawsze