Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Prezydent wielkiego mocarstwa ostentacyjnie atakuje papieża w mediach społecznościowych, używa memów, na których stylizuje się na Jezusa, a następnie absurdalnie tłumaczy, że na grafice występował jako lekarz. W jakich kategoriach można interpretować zachowanie Donalda Trumpa, który od kliku dni obraża Leona XIV?
Tomasz Terlikowski: Trudno komentować to na poważnie, ponieważ Donald Trump w żaden sposób nie jest w stanie zaszkodzić Leonowi XIV. Papież pokazał to zresztą bardzo wyraźnie, zachowując stoicki spokój wobec tych – powiedzmy wprost – głupich wypowiedzi. Trump szkodzi przede wszystkim sobie. O ile polityk ma prawo nie zgadzać się z linią Watykanu w sprawach politycznych czy wojennych – co nie jest nowością, bo przecież Jan Paweł II potępiał inwazję na Irak i Afganistan – o tyle skandaliczny jest tutaj ton, a nie sam fakt polemiki.
Francuski „Le Figaro” porównuje Trumpa do Stalina, który kpił z dywizji papieskich. To trafne zestawienie?
Nie porównywałbym go do Stalina, który był masowym mordercą. Trump po prostu plecie, co mu ślina na język przyniesie. „New York Times” sugeruje wręcz problemy zdrowotne prezydenta, ale niezależnie od diagnozy, to działanie jest skrajnie nieracjonalne i politycznie nie do obrony.
Co – w jego mniemaniu – może zyskać na strofowaniu głowy Kościoła?
O ile walką z Kościołem katolickim mógłby jeszcze próbować ugrać punkty u najbardziej radykalnych, antykatolickich grup, o tyle stawiając siebie w miejscu Chrystusa, zraża swoje najtwardsze zaplecze – chrześcijan ewangelikalnych. To na nich opiera się jego potęga; głosowało na niego 80 proc. tej grupy. Wrzucając takie fotomontaże, wystawił się na potępienie tych, którzy jeszcze niedawno się za niego modlili.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
