Klinika dla uzależnionych podzieliła Warszawiaków. Starcie dwóch manifestacji

Klinika dla uzależnionych podzieliła Warszawiaków. Starcie dwóch manifestacji

Strzykawka
Strzykawka Źródło: Pixabay / mirkosajkov
Przeniesienie kliniki metadonowej z Pragi na Mokotów nie pomogło. Placówka wciąż spotyka się z protestami mieszkańców, choć tym razem znaleźli się też jej obrońcy.

Mieszkańcy osiedla Sielce na warszawskim Mokotowie protestowali przed kliniką leczenia substytucyjnego Volta-Med. We wtorek 12 kwietnia przy ulicy Czerskiej zebrał się tłum, który głośno wyrażał swoje obawy o ściągnięcie w okolicę narkomanów. – Nie chcemy znajdować w krzakach strzykawek i zmywać z klatki schodowej śladów krwi – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” pan Andrzej.

Warszawa. Volta-Med przyciąga narkomanów na Sielce?

Pani Aleksandra podkreśla, że przez 20 lat zamieszkiwania na Sielcach nie musiała dzwonić na policję, a w ostatnich dwóch miesiącach wszystko się zmieniło. Wini za to oczywiście przeniesienie kontrowersyjnej kliniki leczenia uzależnień, której chciano pozbyć się z Pragi. W Volta-Medzie prowadzi się terapię metadonową, czyli podawanie pacjentom kontrolowanych dawek substancji, która ma ukoić głód heroinowy.

W trakcie funkcjonowania lecznicy na Pradze zgłaszano liczne nieprawidłowości. Mieszkańcy donosili o handlu wydawanym lekiem w pobliskich bramach. Przed samą kliniką spożywano też alkohol i dzielono się lekiem. Dodatkowo kontrola wykazało brak odpowiedniej dokumentacji i nieuprawnione wydawanie metadonu.

Na Czerskiej już po kilku dniach zaczęły się problemy. Pracownicy apteki mówili o klientach, którzy kupują strzykawki. Przed budynkiem kliniki doszło do kilku bójek. Policja musiała objąć to miejsce specjalnym nadzorem, a naprzeciwko Volda-Medu zaparkował radiowóz, który pozostaje tam przez całą dobę.

– Pacjenci zaczepiają nas, proszą o pieniądze, nasze dzieci się ich boją. Wiem, że to chorzy ludzie, którym trzeba pomóc. Ale to nie jest dobre miejsce. Wokół nas jest kilkanaście placówek oświatowych. Takie placówki, powinny działać w szpitalach, ale żaden ich nie przyjął – mówił warszawskiej „Wyborczej” jeden z mieszkańców.

Warszawa. Protest przed kliniką dla uzależnionych

Wtorkowy protest przy Czerskiej zgromadził około 100 przeciwników kliniki, ale przyciągnął też małą grupkę jej zwolenników. Kilku młodych mieszkańców na transparentach wypisało hasła wsparcia dla pracowników lecznicy oraz samej idei pomagania uzależnionym. Nie spodobało się to większości, która skandowała swoje hasła w stronę kontrmanifestacji. „Tu są szkoły, tu są dzieci, niech metadon stąd wyleci” – głosiło jedno z nich.

Protestującym w pewnym momencie odczytano list od samorządowców. „Rada Dzielnicy Mokotów zwróciła się do ministra zdrowia, zarządu województwa mazowieckiego oraz wojewody o przeprowadzenie wnikliwej analizy zasadności funkcjonowania placówki w tym miejscu, apelując o znalezienie innej formuły organizacyjnej prowadzenia i lokalizacji tego typu świadczeń, która uwzględni gęstość zaludnienia i sąsiedztwo szkół i przedszkoli” – informowano.

Mieszkańcy podkreślają, że nie odpuszczą i poprzez presję społeczną osiągną swój cel. – Jeśli będzie trzeba, pójdziemy pod NFZ albo pod ministerstwo zdrowia – mówiła jedna z protestujących.

Czytaj też:
Praga „narkotykowym gettem”? Mieszkańcy apelują do Trzaskowskiego
Czytaj też:
Crack i libacje pod drzwiami. Mieszkańcy warszawskiej Pragi mają dość

Źródło: Gazeta Wyborcza