W małopolskiej Skale doszło do sytuacji, która wywołała spore poruszenie wśród mieszkańców. Dyrektorka przedszkola w Skale została zatrzymana przez policję, gdy prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Mimo stanu, w jakim się znajdowała, pojawiła się w pracy i wykonywała swoje obowiązki.
Odebrano jej prawo jazdy, ale to nie zatrzymało jej przed wsiadaniem za kierownicę. Teraz została przywrócona do pracy. Sytuacja wywołała oburzenie wśród rodziców dzieci uczęszczających do przedszkola, w którym pracuje.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, do zdarzenia doszło 25 sierpnia 2025 roku. Podczas kontroli drogowej kobieta miała w organizmie blisko 0,7 promila alkoholu. Funkcjonariusze zatrzymali jej prawo jazdy, mimo to dotarła do placówki i kontynuowała pracę.
Początkowo dyrektorka została zawieszona w obowiązkach
Z relacji rodziców wynika, że po tym incydencie dyrektorka nadal przyjeżdżała do pracy autem, mimo że miała odebrane uprawnienia do kierowania pojazdami. W końcu została ponownie zatrzymana przez policję – tym razem jednak była trzeźwa. Sprawa dotycząca wykroczenia trafiła do Komisariatu Policji w Skale i nadal jest tam rozpatrywana.
Piotr Trzcionka, burmistrz Skały, dowiedział się o postępowaniu pod koniec października, gdy do urzędu wpłynęło pismo z prokuratury. Początkowo dyrektorka miała twierdzić, że chodzi o przekroczenie prędkości. Gdy wyszło na jaw, że prowadziła po alkoholu, została zawieszona w obowiązkach.
Kobieta odwołała się jednak do Kuratorium Oświaty w Krakowie. Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli uznała, że zawieszenie było niezgodne z prawem. Burmistrz złożył zażalenie do komisji przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. Komisja ostatecznie przyznała mu rację.
Rodzice oburzeni. „Nie chcieliśmy jej powrotu”
10 marca Sąd Okręgowy w Krakowie zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania na trzyletni okres próbny. Dodatkowo orzeczono roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, obowiązek wpłaty 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz pokrycie kosztów sądowych.
W efekcie 68-letnia kobieta nie została wpisana do rejestru skazanych. Mogła tym samym znów kierować przedszkolem i żłobkiem. Do pracy wróciła 13 kwietnia, co wywołało oburzenie wśród części rodziców.
– To raczej oczywiste, że nie chcieliśmy jej powrotu. Osoba przyłapana na jeździe po alkoholu nie budzi zaufania, nikt nie chce dać jej pod opiekę swoich dzieci. Jak to w ogóle możliwe, że nadal może kierować przedszkolem? – mówi matka jednego z dzieci.
„Skosztowałam dwie lampki wina”
Sama dyrektorka w rozmowie z Gazetą Wyborczą zapewnia, że sytuacja zdarzyła jej się raz w życiu. – Byłam na urodzinach u syna i skosztowałam dwie lampki wina. Wstałam rano w dobrej formie. Zrobiłam kawę, zażyłam lekarstwa i wyruszyłam do pracy. Po drodze widziałam auta migające ostrzegawczo, że jest kontrola policji. Przecież mogłam odbić w boczną drogę. Nie odbiłam, bo nie miałam pojęcia, że mam alkohol w organizmie. Jest mi wstyd – mówi.
Rodzice wystosowali apel do władz gminy oraz kuratorium o odwołanie dyrektorki. Do tej pory podpisało się pod nim 80 osób.
30 czerwca kobieta ma ponownie stanąć przed Komisją Dyscyplinarną dla Nauczycieli. Rzecznik dyscyplinarny wnosi o karę nagany, która mogłaby skutkować odebraniem jej prawa do pełnienia funkcji kierowniczych.
Czytaj też:
Rodzice oburzeni sytuacją w szkole. „To już graniczy z absurdem”Czytaj też:
Puste sale w przedszkolach. Zaskakujące dane z Warszawy
