Konflikt w szkole wymknął się spod kontroli. Do akcji wkroczyła policja

Konflikt w szkole wymknął się spod kontroli. Do akcji wkroczyła policja

Uczniowie w szkole
Uczniowie w szkole Źródło: Shutterstock / k_samurkas
Rodzice 10-latka poskarżyli się dziennikarzom na dwuletni już spór z dyrektorką szkoły. Obszerny reportaż w tej sprawie opublikowała warszawska „Gazeta Wyborcza”.

8 kwietnia do redakcji „GW” napisali rodzice 10-letniego Michała (imię zmienione). „Chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na naszą sprawę. Dotyczy ona dwuletniej walki ze szkołą” – pisali.

Pułtusk. Trudny uczeń i spór rodziców z wychowawczynią

Jak relacjonowali, ich dziecko do Szkoły Podstawowej nr 3 w Pułtusku zapisane zostało we wrześniu 2022 roku. Już w październiku chłopiec poskarżył się rodzicom, że rówieśnicy z pierwszej klasy próbowali wepchnąć jego głowę do muszli klozetowej w szkolnej toalecie. Dzieci twierdziły, że jedynie blokowały drzwi kabiny, za co przeprosiły.

– Syn miał problem z nawiązywaniem relacji z rówieśnikami. Kogoś objął, innego szturchnął. Klepnął, zabrał gumkę, zajrzał do piórnika, czasem uderzył i przezwał. Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna zdiagnozowała u niego m.in. niedojrzałość społeczno-emocjonalną, a także problemy z przetwarzaniem słuchowym – wyliczał ojciec Michała.

Dziecko zaczęło chodzić do psychologa szkolnego i na Trening Umiejętności Społecznych. Rodzice Michała twierdzą, że przyjmował narrację o trudnych zachowaniach syna do końca drugiej klasy podstawówki. W końcu jednak złożył z żoną skargę na wychowawczynię, ponieważ ich dziecku nadal dokuczano.

Nauczycielce zarzucono bierność w przeciwdziałaniu wykluczeniu, przyzwalanie na agresję, nierówne traktowanie uczniów oraz manipulacje. Już następnego dnia wychowawczyni udała się na wielomiesięczne zwolnienie.

Ojciec ucznia poszedł na policję. Konflikt z dyrektorką

Sytuacja miała się poprawić, kiedy klasę przejął nauczyciel na zastępstwo, a od września 2025 nowa wychowawczyni. To ona przekazała rodzicom Michała, że dziecko niemal codziennie mierzy się z przemocą rówieśników i jest odtrącane. W końcu ojciec chłopca zgłosił kilka przypadków na policję.

Zachowanie Michała miało się poprawiać, ale zaognił się konflikt rodziców ze szkołą. Nie spodobało im się, że dyrektorka nagrodziła nauczycielkę, która odeszłą na zwolnienie, a nie rozpatrzyła ich skargi. W końcu kierowniczka szkoły poinformowała, że skarga jest bezpodstawna, subiektywna i krzywdząca, a rodzice Michała są roszczeniowi, aroganccy, kłamią i manipulują.

Jak się okazało, dyrektorka wysłała do sądu wniosek o wgląd w sytuację rodzin. Zwracała w nim uwagę, że rodzice chłopca nie przyjmowali do wiadomości jego agresji fizycznej i słownej, a winą obarczali pozostałe dzieci i wychowawczynię. „Ojciec kłamie i manipuluje informacją i to samo robi Michał” – pisała. Wspomniała też, że chłopiec był bity w domu. Jego ojciec przyznał, że raz uderzył syna w tył głowy za wulgarne słow pod adresem matki.

„GW” zwróciła uwagę na fakt, że szkolna psycholog w aktualnej opinii zapewniała, że chłopiec pozytywnie wypowiada się o domu. Trudny jest dla niego jedynie temat rówieśników. Dziennikarze zwrócili na to uwagę w rozmowie z dyrektorką, która ma inne zdanie o rodzicach niż wychowawczyni i psycholog. Kobieta sugerowała, że obie pracowniczki są w prywatnych relacjach z rodzicami chłopaka. Ci zdecydowanie temu zaprzeczyli.

Pułtusk. Dyrektorka szkoły mówi o odwecie rodziców

Dyrektorka twierdzi też, że mierzy się obecnie z odwetem rodziców, którzy wysłali do kuratorium 80-stronicową skargę. Zawiadomili też prokuraturę, jakoby przekroczyła uprawnienia, poświadczyła nieprawdę. Sprawą zajęła się policja, zbierając wyjaśnienia od świadków.

O sporze z dyrektorką mieli nawet opowiedzieć radnym na jednej z sesji oraz na Komisji Skarg i Wniosków. – Sesja była transmitowana w sieci. Potem ukazał się na ten temat artykuł w lokalnej prasie. Czy takie upublicznianie sprawy służy dziecku? – pytała. Jak przekazała, w prokuraturze uważa się, że jej sprawa jest do umorzenia.

Tymczasem w Sądzie Rejonowym w Przasnyszu toczy się sprawa o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad Michałem. „GW” zwraca uwagę na dwie opinie na temat Michała: jedną nieaktualną z podpisem dyrektorki oraz inną o pozytywnym wydźwięku, podpisaną przez wychowawczynię i nauczycieli chłopca.

Czytaj też:
Epidemia wśród najmłodszych Polaków. „Co trzecie dziecko”
Czytaj też:
Hejt, szkoła i realne narzędzia prawne ochrony dzieci

Źródło: Gazeta Wyborcza