Związek Nauczycielstwa Polskiego spotkał się z kierownictwem MEN. Podczas spotkania poruszono m.in. badania, zgodnie z którymi 25 proc. nauczycieli podejmuje kroki by odejść z zawodu. Sławomir Broniarz w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” skomentował, że są to wyniki „ciężkiego kalibru”. – Bez rozwiązań systemowych nie poprawi się sytuacja kadrowa w szkołach – ocenił szef ZNP. Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił uwagę na kwestię niedostatków ekonomicznych i warunków pracy.
Broniarz przekonuje, że liczba ofert pracy dla nauczycieli będzie się zwiększać. – To musi budzić niepokój. Ktoś może myśleć tak: mamy coraz mniejszą liczbę dzieci, coraz mniej szkół, oddziałów, co by sugerowało, że także będzie malała liczba nauczycieli i braki się wyrównają. To tak nie działa. Mamy lukę pokoleniową – starzejące się grono pedagogiczne i rekordową liczbę emerytów. I prawie zerowe zainteresowanie młodych – powiedział prezes ZNP.
Szef ZNP krytykuje MEN. Nauczyciele nie chcą pracować w tym zawodzie
– Wakaty są i będą, bo młodemu nauczycielowi proponuje się 5 tys. 300 zł brutto. Mniej dzieci nie oznacza też lepszych warunków nauki i pracy w naszej polskiej rzeczywistości, bo samorządy dążą do oszczędności, czyli do maksymalnej liczby uczniów w klasie – kontynuował Broniarz. Jego zdaniem skończy się to łączeniem klas, co „niestety odbije się na nauce, na wynikach”. – Warunki pracy pogarszają się radykalnie – ubolewał szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Broniarz ocenił, że MEN „próbuje robić dobrą minę do złej gry”. Prezes ZNP stwierdził też, że nauczyciele wpadają w drugi próg podatkowy, bo „pracują więcej niż w wymiarze jednego etatu”. W kontekście trzyprocentowej podwyżki Broniarz wspomniał o „kilkunastu propozycjach różnych form protestu”. – Wszystkie scenariusze są możliwe – zapewnił szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. Broniarz dodał, że „nikt nie może bagatelizować” możliwości strajku ostrzegawczego.
Podwyżki dla nauczycieli. „Dzielnie wywalczyli 0,5 proc. więcej, czyli 15 zł”
– Na spotkaniu w MEN mówi się, że miało być 2,5 proc. podwyżki, ale dzielnie wywalczyli 0,5 proc. więcej, czyli 15 zł. To wywołało duży niesmak – mówił Broniarz. Prezes ZNP zaznaczył, że „w pokojach nauczycielskich coraz mniej się pamięta czasy Przemysława Czarnka”. Broniarz powiązanie wynagrodzenia nauczycieli z wynagrodzeniami w gospodarce nazwał „kiełbasą wyborczą”.
Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego zdradził, że na nauczycieli „jak płachta na byka działają słowa wiceminister Katarzyna Lubnauer o 44 proc. podwyżce”, czyli procencie składanym. Broniarz przypomniał, że pensje nauczycieli są o 500 zł wyższe niż płaca minimalna. – Rozczarowanie nauczycieli wypłynie jesienią tego i przyszłego roku – podsumował prezes ZNP.
Czytaj też:
Uczniowie zaczęli wakacje. Takie zmiany wprowadziło MEN od nowego roku szkolnego Czytaj też:
Pokazali „świadectwo” szefowej MEN. Nowacka z przewagą „jedynek”
