W miniony weekend w Pakości w województwie kujawsko-pomorskim odbywały się gminne dożynki. Podobne imprezy odbywają się w całej Polsce, jednak to właśnie wydarzenie z niewielkiej miejscowości pod Inowrocławiem przyciągnęło uwagę internautów.
Disco polo z ołtarza. Niezręczna sytuacja na dożynkach
Nagranie występu Sylwii Strug, śpiewającej utwór zespołu CamaSutra „Do nieba bram”, tylko na jednym profilu na Instagramie zostało obejrzane ponad 1,7 mln razy. Wszystko przez fakt, że występ miał miejsce na scenie, która zwykle służy za polowy ołtarz. Nad prowizoryczną sceną widniał napis „Sanktuarium Męki Pańskiej”, a za plecami tancerek widać było m.in. krzyż.
Sytuację pogarszał dodatkowo tekst piosenki. „Dotknij trochę niżej / Przyjrzyj mi się bliżej / Całuj mnie też tam / Gdzie drzwi do nieba bram” – słyszeli zgromadzeni na wzgórzu kalwaryjskim mieszkańcy regionu. Internauci w swoich komentarzach nie kryli oburzenia lub rozbawienia. Przytłaczająca większość zaznaczała, że repertuar wybitnie nie przystawał do scenerii.
Proboszcz parafii Ukrzyżowania Pana Jezusa i Matki Bożej Bolesnej, o. Leon Barczak w rozmowie z Interią bronił jednak kontrowersyjnego występu. Tłumaczył, że początkowo dożynki miały odbyć się na polu w Kościelcu, ale pogoda zmusiła organizatorów do przeniesienia imprezy.
Proboszcz broni występu, urzędniczka mówi o „masie jedzenia”
– To było organizowane w Parku Kulturowym (Kalwaria Pakoska – red.), którego scena i ołtarz polowy jest przy kościele parafialnym. A to wszystko należy do Parku Kulturowego – mówił franciszkanin.
– Odbiór parafian był bardzo pozytywny, że takie wydarzenie jest wspólnie robione przy parafii. Wiadomo, że artyści różne rzeczy śpiewają na scenie, ale to się nie odbiło jakimś negatywnym echem – mówił.
Skierował też dziennikarzy do pracowniczki Referatu Promocji, Sportu, Spraw Społecznych i Pozyskiwania Funduszy w Urzędzie Miejskim w Pakości, pani Agaty Kmieć.
– Byliśmy zmuszeni odwołać te dożynki. Niemniej ci wystawcy, a to nasze lokalne koła gospodyń wiejskich, działające w poszczególnych naszych sołectwach, przygotowały całą masę jedzenia, gotowały w piątek do późnych godzin wieczornych. Stwierdziliśmy, że to jedzenie za chwileczkę trzeba będzie przeznaczyć na straty – tłumaczyła urzędniczka.
Czytaj też:
Skolim rozgoryczony. „Ode mnie wymaga się więcej” Czytaj też:
Obrzucili samochód księdza mielonką. „Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać”
