Stanowski jednoznacznie ws. Ziobry. „Jak polityk ma fundację, to jest złodziejem albo oszustem”

Stanowski jednoznacznie ws. Ziobry. „Jak polityk ma fundację, to jest złodziejem albo oszustem”

Krzysztof Stanowski
Krzysztof Stanowski Źródło: YouTube
Krzysztof Stanowski zajął mocne stanowisko w sprawie fundacji polityków. W ten sposób reagował na najnowsze doniesienia dotyczące Zbigniewa Ziobry.

Fundacja Zbigniewa Ziobry otrzymała od Przemysława Krala 450 tys. zł. Kulisy przelewów od szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto opisuje obecnie m.in. Wirtualna Polska i TVN24. W Sejmie ujawniono też zeznania skruszonego Krala.

Stanowski o politykach z fundacjami: Złodzieje albo oszuści

„Zbyszek obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom” – miał powiedzieć.

Na X pod wpisem na ten temat mocny komentarz zamieścił założyciel Kanału Zero Krzysztof Stanowski. Do jednego worka wrzucił wszystkich polityków, którzy zakładają fundacje, zarzucając im nieuczciwe intencje.

„Fundacje politykom nie służą do niczego, co miałoby służyć społeczeństwu. Albo są to podmioty stworzone do optymalizacji podatkowej, albo do zalegalizowanej korupcji. Możemy oszukiwać się w nieskończoność, ale jak polityk ma fundację to jest złodziejem albo oszustem” – pisał dziennikarz.

Wirtualna Polska ujawniła, że fundacja Zbigniewa Ziobry powstała zaledwie pół roku przed przelewami od Krala. Pracowników nie zatrudniała, a darmowy lokal był biurem spółki, powiązanej z łódzkim działaczem PiS. Fundacja przyznała, że lokal „służy głównie do odbioru kierowanej korespondencji”.

WP podkreślała, że nie znalazła żadnych śladów działania fundacji Ziobry, poza oświadczeniami w reakcji na materiały dziennikarskie ws. jej powiązań z Zondacrypto.

Afera Zondacrypto. Jarosław Kaczyński reaguje

– Zbigniew Ziobro z tego co wiem, ale wiem od bardzo niedawna, bo czasem z nim rozmawiam przez telefon, otóż to człowiek, który po prostu po wielu tam namowach przyjął i to był na pewno jego błąd, i on się do tego błędu przyznaje, jakieś pieniądze jako wsparcie dla fundacji, którą rzeczywiście to środowisko Suwerennej Polski miało i chyba ma po dziś dzień. Tylko to było bez świadomości, że mamy do czynienia z człowiekiem, który w istocie para się działalnością przestępczą – tłumaczył Jarosław Kaczyński, dopytywany przez dziennikarzy.

Lider Prawa i Sprawiedliwości wyjaśniał, że „jeśli informacje, które otrzymywał, są prawdziwe, to zgodnie z zapewnieniem wsparcie było z powodów społecznych”. Kaczyński przyznał, że „pewnie tak naprawdę nie było, tylko chodziło o jakieś inne sprawy, które miały stanąć później”. Prezes PiS ocenił, że cytowane przez Donalda Tuska w Sejmie zeznania „nie są prawdziwe i wymuszone na zasadzie – będziecie wolni, może zachować nawet jakieś pieniądze, jeśli zeznacie to i to”. – Nie twierdzę, że kogoś torturowano – dodał szef PiS.

Czytaj też:
Ziobro wiedział, że bierze pieniądze od człowieka powiązanego z mafią? Sam o nie prosił
Czytaj też:
Ziobro broni się w TV Republika ws. afery Zondacrypto, uderzył w Tuska. „Na tym się wywrócą”