Prezydenci Gruzji i Polski powiedzieli, że padły strzały kiedy zbliżali się do rosyjskiego punktu kontrolnego przy granicy z Osetią Południową. Doniesieniom tym natychmiast zaprzeczyła Rosja, która utrzymuje, że cała sprawa to prowokacja i „pobożne życzenie”, donosi „Washington Post”.
Prezydent Saakaszwili i prezydent Kaczyński utrzymują, że rosyjskie wojska użyły karabinów maszynowych, kiedy kolumna samochodów zbliżała się do punktu kontrolnego.
Dziennik pisze, że nie wiadomo czy strzały były wymierzone w kolumnę czy też wystrzelone w powietrze.
„Prawda jest taka, że mamy do czynienia z nieprzewidywalnymi ludźmi", powiedział Saakaszwili. „Nie byli zadowoleni z wizyty naszego gościa, ani mojej”.
Rosyjski minister obrony zaprzecza, by padły jakiekolwiek strzały ze strony rosyjskiego personelu „a już na pewno nie w kierunku terytorium gruzińskiego".
Kaczyński powiedział, że incydent pokazuje nieskuteczność wynegocjowanego przez Francuzów zawieszenia broni. „Apeluję z tego miejsca do przyjaciół z Unii Europejskiej by wyciągnęli odpowiednie wnioski z tego wydarzenia, zanim nie będzie za późno", cytuje wypowiedź Kaczyńskiego gazeta.
Dziennik pisze, że nie wiadomo czy strzały były wymierzone w kolumnę czy też wystrzelone w powietrze.
„Prawda jest taka, że mamy do czynienia z nieprzewidywalnymi ludźmi", powiedział Saakaszwili. „Nie byli zadowoleni z wizyty naszego gościa, ani mojej”.
Rosyjski minister obrony zaprzecza, by padły jakiekolwiek strzały ze strony rosyjskiego personelu „a już na pewno nie w kierunku terytorium gruzińskiego".
Kaczyński powiedział, że incydent pokazuje nieskuteczność wynegocjowanego przez Francuzów zawieszenia broni. „Apeluję z tego miejsca do przyjaciół z Unii Europejskiej by wyciągnęli odpowiednie wnioski z tego wydarzenia, zanim nie będzie za późno", cytuje wypowiedź Kaczyńskiego gazeta.