Przerwany sen Afryki. Ghana poza mundialem

Przerwany sen Afryki. Ghana poza mundialem

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. REUTERS/ Forum 
Ghana nie została pierwszym zespołem z Afryki, który awansował do półfinału mistrzostw świata. W Johannesburgu zremisowała w ćwierćfinale z Urugwajem 1:1, ale przegrała w rzutach karnych 2:4. "Urusi" po raz ostatni w najlepszej czwórce mundialu byli w 1970 roku (wówczas zajęli czwarte miejsce).

Spotkanie na stadionie Soccer City rozpoczęło się od ataków Urugwajczyków. W 18. minucie niewiele brakowało, żeby własnego bramkarza pokonał John Mensah. Piłka odbiła się najpierw od Edinsona Cavaniego, następnie od obrońcy reprezentacja Ghany i wpadła w ręce Richarda Kingsona. Osiem minut później potężnym strzałem z kilkunastu metrów popisał się Luis Suarez, ale ponownie górą był Kingson. Dopiero wówczas afrykańscy piłkarze przekonali się, że dalsza defensywna taktyka nie ma sensu.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy był ich popisem. Urugwajskiego bramkarza Fernando Muslerę mogli pokonać kolejno: Isaac Vorsah (głową), Asamoah Gyan i Kevin-Prince Boateng (przewrotką). Im się nie udało, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy publiczność - w zdecydowanej większości sprzyjająca Ghanie - oszalała z radości. Pięknego gola strzałem z ponad 30 metrów zdobył bowiem Sulley Muntari.

Ostatni przedstawiciele Afryki na mundialu w RPA nie cieszyli się długo z prowadzenia. W 55. minucie Diego Forlan popisał się świetnym strzałem z rzutu wolnego. Krytykowana przez wielu bramkarzy piłka Jabulani nabrała dziwnej rotacji i wpadła do siatki. Od tego czasu więcej okazji do zmiany wyniku mieli Latynosi. Scenariusz z reguły był taki sam. Podawał Forlan, a strzelał Suaraz. Napastnik Ajaksu Amsterdam najbliżej zdobycia gola był w 78. minucie, ale trafił wprost w Kingsona.

Remisowy wynik oznaczał, że piłkarze Ghany musieli po raz drugi w tym turnieju byli uczestnikami dogrywki. A ponieważ obie drużyny już mniej więcej od 70. minuty nie miały siły biegać, kibice przez większą część dodatkowego czasu nie oglądali ciekawych akcji.

Emocjonująco i dramatycznie zrobiło się dopiero w ostatniej minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkarze Ghany aż trzykrotnie w ciągu kilku sekund nie potrafili trafić do bramki z odległości kilku metrów. W ostatnim przypadku Suarez odbił piłkę... ręką, za co otrzymał czerwoną kartkę, a rywale - rzut karny. Do piłki podszedł Asamoah Gyan (wykorzystał dwie jedenastki w fazie grupowej), ale ku rozpaczy kolegów z drużyny trafił tylko w poprzeczkę.

O wyniku musiała więc zdecydować seria rzutów karnych. Wprawdzie Gyan już się nie pomylił, ale bramkarza Urugwaju nie potrafili pokonać Mensah i Dominic Adiyiah. W drużynie z Ameryki Południowej pomylił się tylko Maximiliano Pereira.

PAP, arb, im