Włosi nie dali się przekonać, że Silvio Berlusconi jest "wcielonym diabłem". To prawda, że zarzucano mu (albo jego firmom) malwersacje, przestępstwa podatkowe a nawet zlecenie zabójstw i udział w mafii, ale sensacje dotyczące szefa "Forza Italia" okazały się mocno przesadzone. Oskarżenia nie wytrzymały konfrontacji z faktami, a zarzut udziału w mafii okazał się po prostu absurdalny.
Berlusconi nie jest też jednak aniołem, ani tym bardziej dobroczyńcą narodu. Ma skłonności do autorytarnego stylu sprawowania władzy, otacza się swoim "dworem", nie wie też jak rozwiązać problem konfliktu interesu pomiędzy Berlusconim szefem rządu a Berlusconim przemysłowcem i magnatem prasowym. Jednak jego program polityczny daje przynajmniej nadzieję na głębokie zmiany. Na włoskiej scenie politycznej nie pojawił się dotychczas nikt inny, kto równie wyraźnie jak Berlusconi potrafiłby powiedzieć Włochom jak ich dokonać. Większość społeczeństwa oczekiwała zmian już kilka lat temu, kiedy lewica obiecywała "czyste ręce" władzy. Tymczasem Italia - nieważne czy lewicowa, czy prawicowa nadal tkwi w pułapce etatyzmu, biurokracji, marnotrawstwa i złego zarządzania państwa. Być może Berlusconiemu nie uda się zrealizować swojego "kontraktu z Włochami". Jeśli jednak zrealizuje choćby połowę przedstawionych w nim zamierzeń, wówczas Italia przeżyje prawdziwą rewolucję. Bez tego dotrzymanie kroku partnerom z Unii Europejskiej okaże się mrzonką.
Jarosław Giziński
Berlusconi nie jest też jednak aniołem, ani tym bardziej dobroczyńcą narodu. Ma skłonności do autorytarnego stylu sprawowania władzy, otacza się swoim "dworem", nie wie też jak rozwiązać problem konfliktu interesu pomiędzy Berlusconim szefem rządu a Berlusconim przemysłowcem i magnatem prasowym. Jednak jego program polityczny daje przynajmniej nadzieję na głębokie zmiany. Na włoskiej scenie politycznej nie pojawił się dotychczas nikt inny, kto równie wyraźnie jak Berlusconi potrafiłby powiedzieć Włochom jak ich dokonać. Większość społeczeństwa oczekiwała zmian już kilka lat temu, kiedy lewica obiecywała "czyste ręce" władzy. Tymczasem Italia - nieważne czy lewicowa, czy prawicowa nadal tkwi w pułapce etatyzmu, biurokracji, marnotrawstwa i złego zarządzania państwa. Być może Berlusconiemu nie uda się zrealizować swojego "kontraktu z Włochami". Jeśli jednak zrealizuje choćby połowę przedstawionych w nim zamierzeń, wówczas Italia przeżyje prawdziwą rewolucję. Bez tego dotrzymanie kroku partnerom z Unii Europejskiej okaże się mrzonką.
Jarosław Giziński