Osiem milionów darmowych prezerwatyw podczas karnawału w Brazylii to może kilka, kilkanaście, a może nawet kilkaset przypadków zarażenia wirusem HIV mniej. Nie sposób policzyć ile dokładnie. Na pewno jednak jakaś część z rozdanych za darmo prezerwatyw uratuje oszalałym od tańca, upału, zabawy i alkoholu ludziom zdrowie, a nawet życie.
Darmowe rozdawanie prezerwatyw nie jest ani pomysłem Brazylijczyków, ani też pomysłem nowym. Prezerwatywy chroniące przed śmiercią, bo taką rolę dziś spełniają, rozdają od lat Berlińczycy podczas Love Parade, Londyńczycy na imprezach techno w tamtejszych klubach i Hiszpanie na szalonych parties na Ibizie.
Brazylijczycy podczas karnawału robią to już od pięciu lat. Rządy Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji, Danii, Norwegii, Holandii, innych państw wolą zapobiegać niż leczyć, czyli rozdać za darmo prezerwatywy, niż potem refundować znacznie drogie leki dla zarażonych. Lepiej pozbyć się uprzedzeń i zlekceważyć opinie fałszywych stróżów moralności niż potem zmagać się z rozszerzającą się epidemią, której ofiarami nie są - co wiedzą dziś wszyscy - wyłącznie narkomani, prostytutki i homoseksualiści.
W Polsce podobnych akcji jak na lekarstwo. Nieliczne przypadki nawet nie rozdawania prezerwatyw, ale akcji uświadamiających zagrożenie HIV/AIDS, palą na panewce właśnie ze względu na aktywność fałszywych stróżów moralności. Oni niestety nie zdają sobie sprawy, że są jeszcze bardziej lekkomyślni, mniej dojrzali i upojeni (ideologią) od kochających się z byle kim, byle jak i byle gdzie młodych ludzi.
Marcin Klimkowski
Darmowe rozdawanie prezerwatyw nie jest ani pomysłem Brazylijczyków, ani też pomysłem nowym. Prezerwatywy chroniące przed śmiercią, bo taką rolę dziś spełniają, rozdają od lat Berlińczycy podczas Love Parade, Londyńczycy na imprezach techno w tamtejszych klubach i Hiszpanie na szalonych parties na Ibizie.
Brazylijczycy podczas karnawału robią to już od pięciu lat. Rządy Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji, Danii, Norwegii, Holandii, innych państw wolą zapobiegać niż leczyć, czyli rozdać za darmo prezerwatywy, niż potem refundować znacznie drogie leki dla zarażonych. Lepiej pozbyć się uprzedzeń i zlekceważyć opinie fałszywych stróżów moralności niż potem zmagać się z rozszerzającą się epidemią, której ofiarami nie są - co wiedzą dziś wszyscy - wyłącznie narkomani, prostytutki i homoseksualiści.
W Polsce podobnych akcji jak na lekarstwo. Nieliczne przypadki nawet nie rozdawania prezerwatyw, ale akcji uświadamiających zagrożenie HIV/AIDS, palą na panewce właśnie ze względu na aktywność fałszywych stróżów moralności. Oni niestety nie zdają sobie sprawy, że są jeszcze bardziej lekkomyślni, mniej dojrzali i upojeni (ideologią) od kochających się z byle kim, byle jak i byle gdzie młodych ludzi.
Marcin Klimkowski