Motorniczy od taczki = L...

Motorniczy od taczki = L...

Dodano:   /  Zmieniono: 
Większość Polaków ciepło wspomina PRL - ujawniają badania opinii publicznej. A Polska Ludowa miała różne barwy. Taczki jako środek transportu dla niechcianych szefów to tradycja rodem z czasów pierwszej "Solidarności", kiedy to niedemokratyczne, słabnące państwo było powszechnym pracodawcą.
W państwie prawa i wolnego rynku tak używane taczki niewiele się różnią od kija bejsbolowego - są bowiem narzędziem agresji. Jeśli prezes nie płaci pensji, pracownicy mogą odczuwać oburzenie. Mogą manifestować, strajkować, pertraktować, podać firmę do sądu, złożyć wnioski w prokuraturze - mają instrumenty, o których pracownicy peerlowskich zakładów mogli tylko marzyć. Lecz niektórzy sądzą, że dziś też mogą szefa firmy upokorzyć, sponiewierać, obrzucić jajami, poszarpać, wywozić na taczkach. A taki "motorniczy od taczki", pracownik dokonujący czynnej napaści mało różni się od ulicznego lumpa, który atakuje spokojnego przechodnia.
W normalnym państwie taki agresywny pracownik czy lump powinien być przez policję skuty i doprowadzony przed oblicze sędziego. Niestety, szef "Odry" nie uzyskał pomocy policji. Co oznacza, że grupa rozjuszonych pracowników mogła swego przełożonego bez przeszkód np. ciężko pobić. A przecież państwo, w którym stosuje się taryfy ulgowe dla "słusznych protestów ludu pracującego miast i wsi", staje się państwem przemocy.
Bogusław Mazur