Arłukowicz: to nie koniec problemów z lekami dla chorych na raka

Arłukowicz: to nie koniec problemów z lekami dla chorych na raka

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Resort zdrowia obiecuje, że w piątek do szpitali trafi pierwszy transport brakujących leków stosowanych w chemioterapii. - Problemy z dostępem do tych leków mogą się jednak powtórzyć - przyznał minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO, wcześniej SLD).
- Wszystkie szpitale, w których zabraknie leków, powinny występować do Narodowego Funduszu Zdrowia o wdrożenie procedury tzw. importu docelowego - oświadczył Arłukowicz w TVN24. - Zapadły decyzje, że NFZ będzie finansował leki ściągane w trybie importu docelowego po cenach, w których kupujemy je tam, za granicą. Takie decyzje są podejmowane, one są także jednym z elementów umożliwienia dostępu do tych leków, kiedy szwankuje linia produkcyjna ważnego, dużego producenta - oświadczył minister.

To nie koniec problemów

Arłukowicz zaapelował do pacjentów, aby zgłaszali rzecznikowi praw pacjenta wszystkie przypadki, gdy szpital odesłał ich z powodu braku leków. Zapewniał, że każdy taki przypadek będzie gruntownie zbadany i skontrolowany. 

Arłukowicz przyznał jednak, że problemy z dostępem do leków dla chorych na raka mogą się powtórzyć, gdyż "ich producent wciąż boryka się z problemami technologicznymi".

Pacjenci alarmują

Wcześniej rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska powiedziała, że do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 15 sygnałów od pacjentów, którzy poinformowali o problemach w dostępie do konkretnych leków stosowanych w chemioterapii. Zgłoszenia dotyczyły Warszawy (pięć sygnałów), Gdańska (trzy zgłoszenia), Rzeszowa (dwa zgłoszenia) oraz po jednym zgłoszeniu z Dąbrowy Górniczej, Bielska-Białej, Szczecina, Lublina i Wrocławia.

"Import docelowy nie załatwi sprawy"

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz ocenił, że import docelowy nie rozwiąże problemu deficytowych leków stosowanych w chemioterapii. - Konieczne jest znalezienie innych producentów. Ceny leków z importu docelowego będą droższe od tych, które są zapisane w umowach o chemioterapię. Obecnie z przyczyn formalnych – bo przecież nie jest to kwestia pieniędzy - NFZ nie może zapłacić za nie szpitalom wyższej ceny - oświadczył.

Pacjentki odesłane, leków brak

Problem z lekami miał np. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy. Dwa dni temu musiał odesłać dwie pacjentki, które zgłosiły się do szpitala na chemioterapię. - Faktycznie brakowało nam pewnego składnika, bo nie było go w hurtowni. Dlatego też odesłaliśmy pacjentki do szpitala w Lubinie, gdzie chemia zostanie im podana - powiedziała Marlena Mokrzanowska, rzeczniczka prasowa szpitala.

zew, PAP, TVN24

 5

Czytaj także