Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje

Panienka, czyli ktoś, kto nie istnieje

Dodano:   /  Zmieniono: 
Organizacje broniące praw kobiet chcą dekryminalizacji prostytucji. Politycy z Ruchu Palikota jej legalizacji i opodatkowania. A Inka, Weronika, Liza i Kaja? Uprawiają najstarszy zawód świata.
Inkę do „pracy" wozi jej chłopak. Weronika z apartamentu, w którym przyjmuje klientów, wraca do domu do męża i ośmioletniego syna. Liza ma  36 lat, dwie nieruchomości pod Warszawą i mieszkanie w centrum miasta. Kaja jeździ drogim bmw. Wszystkie są luksusowymi prostytutkami, choć wolą mówić o sobie dziewczyny do towarzystwa.

Na oficjalnej liście zawodów Ministerstwa Pracy ich profesji nie ma, chociaż liczbę kobiet żyjących z niej w Polsce policyjne statystyki szacują na 160 tys., a  działających agencji towarzyskich – na mniej więcej 15 tys. Twarde dane na temat polskiego seksbiznesu nie istnieją. Ocenia się, że całość przychodów z tego rodzaju działalności to u nas około 10 mld zł rocznie, czyli opodatkowanie tych usług dałoby wpływy do budżetu na poziomie 2 mld zł. I ta kwota pobudza wyobraźnię polityków, którzy chcieliby ją wyjąć z szarej strefy.

Więcej możesz przeczytać w 19/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także