Co można zrobić za 2,6 mln zł?

Co można zrobić za 2,6 mln zł?

W młodości niezmiernie bawił mnie dowcip o warszawiaku, który przyjeżdżał do Zakopanego i prosił bacę o sprzedanie mu psa. Baca mówił, że chętnie, ale pies kosztuje dwa miliony. Po latach pies stawał się coraz starszy, ale baca ceny nie obniżał. Któregoś lata warszawiak przyjeżdża, psa nie ma, pyta więc bacę: „Co z nim?". „Sprzedałem”. „Za dwa miliony?!”. „Wziąłem dwa koty po milion”.

Dowcip ten przypomniał mi się, gdy wyczytałam w prasie, że na życzenie UEFA wymieniamy na stadionach nową trawę na jeszcze nowszą za… dwa miliony sześćset tysięcy złotych.

Im bliżej Euro, tym bardziej przerażające wieści dochodzą o uzależnieniu państwa polskiego od prywatnej firmy, jaką jest UEFA. Reklamy, handel, zysk należą do piłkarskiego monopolisty, koszty wszystkiego ponoszą polscy podatnicy. UEFA decyduje o wszystkim: od upiornej estetyki piłkarskich gadżetów po przestrzeń powietrzną nad stadionem. Rząd tylko pokornie pochyla głowę i z rozmachem rzuca pieniądze, których – na inne sprawy – nie ma.

Zapytałam kilka osób z samorządów i organizacji pozarządowych, co można zrobić za 2,6 mln?

Helena Żukowska, wójt gminy liczącej 5,6 tys. mieszkańców, mówi: „To byłoby zbawienie! Nie musiałabym brać kredytu na kanalizację gminy! Za takie pieniądze zbudowalibyśmy i utrzymali żłobek i przedszkole z prawdziwego zdarzenia, to znaczy – pełna opieka dla dzieci w każdym wieku; dziś nie mamy miejsc dla trzy- i czterolatków. No i zbudowałabym też kilkadziesiąt przydomowych oczyszczalni ścieków". O opiece przedszkolnej i żłobkowej mówi również Patrycja Dołowy, przedstawicielka fundacji MaMa: „Te dwa miliony to opieka, w różnych formach, dla ponad 2,5 tys. dzieci!”. Joanna Piotrowska (fundacja Feminoteka) przeznaczyłaby te pieniądze na telefon interwencyjny. To bardzo potrzebne: kobiety, które są ofiarami przemocy, są bezradne, potrzebują wsparcia. Telefon, który działa pięć dni w tygodniu, po osiem godzin dziennie z obsługą prawną i psychologiczną (telefony dzwonią niemal bez przerwy) kosztuje 300 tys. zł rocznie. 2,6 mln zł to ponad osiem lat działalności!

Przedstawiciele Federacji Polskich Banków Żywności obliczają, że za 2,6 mln zł można kupić ponad 20 ton żywności dla bardzo potrzebujących. Katarzyna Szustow z Teatru Dramatycznego twierdzi, że ta kwota wystarczyłaby na wyprodukowanie 100 spektakli oraz na darmowe prezentacje 200-300 przedstawień (na małej i dużej scenie). 2,6 mln zł to również wystarczające środki do zorganizowania kilku modelowych schronisk dla bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt (po 120 istot w każdym). „Modelowych" to znaczy – jak twierdzi pełnomocniczka ds. zwierząt w województwie świętokrzyskim Karina Schwerzler – takich, gdzie nie tylko opiekuje się zwierzętami, ale również prowadzi działalność edukacyjną dotyczącą praw zwierząt oraz organizuje i monitoruje adopcje.

Za pieniądze, o których mówimy, można zapewne wyleczyć z różnych chorób kilkaset osób, zbudować świetlice, ożywić życie kulturalne sporych miast, ulżyć matkom zajmującym się niepełnosprawnymi dziećmi, kupić inkubatory dla wcześniaków, tomografy i tak dalej. Ale co tam! Przecież lud potrzebuje nie tylko chleba, ale i igrzysk. A poza tym Euro to wielka promocja Polski (piwna) i wielki skok cywilizacyjny, ku… UEFA.

Nie chcę być jednak dyżurnym krytykiem tej wspaniałej imprezy. Staram się o niej myśleć optymistycznie i kreatywnie. Proponuję więc, by – na przykład – piwne namioty ze strefy kibica przerobić po Euro na żłobki i przedszkola. Przydadzą się przynajmniej do października. W największym można urządzić sezonowe Muzeum Sztuki Współczesnej. Wiadomo, że za PO, czyli za „rządów kibiców", nie zostanie ono zbudowane, więc niechaj ma choć swój namiot! Stadion może służyć do prezentacji dużych modeli obiektów, które miały być zbudowane na Euro, ale nie zostały, czyli na przykład: autostrad i dworców. Trzeba zachować je w pamięci, bo jeśli władzy nie udało się zrealizować tych projektów dla potrzeb mistrzostw, to tym bardziej nie uda się ich przygotować dla zwykłych obywateli. Można się też cieszyć, że UEFA nie zmieniła nam (na razie) narodowego godła. Wszak nasz orzeł nie ma w szponach żadnej piłki! To po co on nam?

Nie wiem, jak polskie władze, ale ja jako osoba, która płaci podatki, czuję się jak ten warszawiak, który chciał kupić psa od bacy. Wystrychnięta na dudka.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2012
Więcej możesz przeczytać w 20/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 14
  • Jasio   IP
    Szanowna pani Profesor.Na pewno potrafi Pani liczyć straty, ale dlaczego nie umie pani liczyć zysków ile Polacy zarobią na tych imprezach? tO NIE 2.6 MIL.zł ale wiele miliardów które pozostaną w kieszeniach polskiego biznesu i handlu. Pozdrawiam
    • Wallenrod   IP
      Dość droga ta żywność w przykładzie, 20 ton za 2,6mln zł wychodzi 130zł/kg. Chodziło chyba o 200 ton lub 2000 ton np. mąki. Pozdrawiam
      • rozariusz   IP
        A nie przyszło pani do głowy że ta trawa się nie nadaje do gry w piłkę. Pani po prostu nie ma zielonego pojęcia o trawie. Czy Pani się zastanowiła wymieniając zdartą parę butów na nowe że wójt mojej gminy ławkę do parku by za to kupił. Skandal. stara baba w nowych butach po Warszawie paraduje a my tu na trzepaku siedzieć musimy bo ławki w parku ani jednej nie ma.
        I tak jest ze wszystkim co pani profesor napisze kupy się nie trzyma, no za styl dostateczny ale z logiki to pani u mnie na dwóję idzie.
        • Anna A.   IP
          W tym kraju zapanowała prawdziwa psychoza Euro 2012. Swoista tyrania. Narzucony odgórnie obowiązek kultu dla sportu w istocie swojej idiotycznego i pozbawionego większego sensu. A ja ten kult mam w nosie, a nawet i głębiej i obchodziłby mnie on tyle co zeszłoroczny śnieg, gdyby nie fakt, że pochłania publiczne środki, które mogłyby służyć tysiącom lepszych, ciekawszych i mądrzejszych celów.

          Mam w nosie piłkę nożną,stadiony, strefy kibiców, rozedrganych nerwowo piłkarzy i cały ten cyrk rozdmuchany do granic zdrowego rozsądku. Podejrzewam, że takich osób jest bardzo dużo, tylko w tej panującej we wszystkich mediach psychozie i euforii, w ogóle zapomina się o tym, że nie każdy, a nawet nie większość - interesuje się kopaniem piłki.

          Dziękuję Pani nie tylko za słuszne spostrzeżenia co do pieniędzy wyrzucanych w błoto stadionowej murawy, ale także za zwrócenie delikatnie i subtelnie, ale jednak - uwagi na fakt, że w tym kraju są także ludzie, którzy uważają, że ten cały piłkarski festyn za publiczne pieniądze jest mocno przesadzony. Ze swojej strony dodam jeszcze - że jest także głupi i żałosny, ale to już moja prywatna opinia.
          • marra   IP
            uwielbiam Profesor Środę,jest genialna i mówi to co myśli, w przeciwieństwie do innych osób, np polityków